BLOG PAWŁA ANTONIEGO BARANOWSKIEGO O PRZYCZYNACH I SKUTKACH BEZROBOCIA W CZASIE RZĄDÓW PO (TUSKA), ORAZ INNYCH WAŻNYCH SPRAWACH W OKRESIE 2011 - 2016
MOTTO: UCZCIWY CZŁOWIEK NIE MOŻE DZIŚ MILCZEĆ A MILCZĄCY CZŁOWIEK NIE JEST DZIŚ UCZCIWY.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mainstream. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mainstream. Pokaż wszystkie posty

29/03/2014

Media usłużne wobec władzy kreują fikcyjny obraz rzeczywistości. Wierz w to co sam widzisz i czujesz.

Myśl samodzielnie!

Samodzielnie – to znaczy sam decyduj o czym myślisz, czym się interesujesz i zajmujesz. Teraz – Ty o tym nie decydujesz, często nawet nie zdając sobie z tego sprawy. O tym, o czym Ty myślisz – decydują dziś inni.
To skurwysyński pomysł władzy, by korzystając z efektu popularności mediów „tabloidowych”, niechęci ludzi prostych i zmęczonych do wnikania w sprawy skomplikowane i drażniące – stworzyć im kanał (dez)informacyjny odciągający ich uwagę od spraw rzeczywiście dla nich ważnych, a skupiający się na wybranych odgórnie tematach i zdarzeniach przyciągających emocjonalnie uwagę i kanalizujących niezadowolenie ludzi gdzieś poza władzą.

Mają Cię za durnia i prostaka – interesującego się głównie plotkami, debilnymi „walkami kogucimi” polityków i tym czy Doda miała dziś majtki, czy też nie…
To sieć osób na usługach tej władzy (Tuska, PO), mająca wpływ na część „mediów”, które przyciągając metodami manipulacji socjotechnicznej uwagę odbiorców do wybranych „nośnych” a mało ważnych spraw bez istotnego znaczenia, jednocześnie odciągają uwagę ludzi od rzeczywistych problemów. Od spraw najważniejszych, afer i wpadek niekorzystnych dla władzy, ujawniających prawdę o ekipie rządzącej i podłym państwie przez nią stworzonym. Nurt ten, zwany „głównym nurtem” (mainstream)  kojarzy się głównie z kilkoma dziennikarzami wszechobecnymi w różnych mediach, reprezentującymi interesy tzw. „salonu” III RP.
Pomysł jest stary jak komunizm, z pewnością starszy niż PRL. Tyle, że w czasach PRL dopiero „raczkował”. Ale już wówczas, jeśli w jakim zakładzie pracy wybuchł konflikt pracowników z dyrekcją – prasa pisała o protestach górników – w RPA. Gdy milicja spałowała grupę ludzi pod jakimś sądem rejonowym – domagających się elementarnej sprawiedliwości – prasa pisała o strasznych, brutalnych bandach Afrykanów w Nowym Jorku i dzielnej tamtejszej policji. Dziś to banalne; technika manipulacji została przez władzę bardzo udoskonalona. Dziś funkcjonariusze władzy spośród zdarzeń typują te, które zdolne są po odpowiednim „naświetleniu” pobudzić emocje, wywołać zainteresowanie i reakcję i na wiele dni lub tygodni odciągnąć uwagę ludzi od tego, co naprawdę jest ważne a co wówczas umyka uwadze tych ludzi. Karmią Cię tym, jak podły gospodarz świnię – trocinami. Sami – objadają się smakołykami.
Codziennie w Polsce zdarza się kilka – do kilkunastu zabójstw, w tym i dotyczących dzieci, ale odpowiednio „na czas” wyciągnięta i nagłośniona sprawa jednego z nich („matka małej Madzi”) przyciągnęła uwagę durnej gawiedzi na wiele miesięcy, tym samym odciągając ją od innych dużo ważniejszych spraw. Ileż to łamów zapełniono pisaniną o różnych wersjach, scenariuszach tej sprawy; gdy zainteresowanie społeczne spadało – to się nagle pojawiały jakieś nowe wersje lub „fakty”… nowe akcje słynnego detektywa itp.

Codziennie w Polsce jest kilkadziesiąt wypadków komunikacyjnych, w tym wiele śmiertelnych, spowodowanych z udziałem osób nietrzeźwych; wyciąganie nagle jednego z nich, (owszem – bardzo tragicznego ale śmierci nie da się przecież wartościować) – znów ma czemuś służyć. Pomysł na wprowadzenie obowiązku posiadania alkomatu w każdym samochodzie nie zmniejszy liczby wypadków a… da zarobić „elicie” biznesowej: chodzi o kwotę rzędu 150 milionów zł do zarobienia na sprowadzeniu i sprzedaży tychże alkomatów a także sporo na mandatach za nieposiadanie ich. Być może tylko po to tak nagłośniono ten jeden z wielu wypadków – żeby na tym zarobić. Zewsząd wyłazi „ideologia chciwości” PO: najważniejsze – zarobić, zrobić majątek dopóki rządzi syndykat biznesowo-polityczny i jest zgoda na zarabianie za wszelką cenę. Podobnie w innych sprawach, choćby skandalu „taśm Serafina” z którego dzięki odpowiedniej ingerencji zrobiono jakiś tam drobny „wybryk” bez znaczenia, podobnie w sprawie powiązań niejakiego Plichty z „Amber Gold” i jego linii lotniczych z Premierem Tuskiem i zwłaszcza z jego synem – Michałem tam zatrudnionym.
A wiec – myśl samodzielnie, to znaczy – nie daj się prowadzić jak bezmyślny gamoń podrzucanymi Ci celowo tematami zastępczymi.

… Ale o czym?

Sam decyduj – co jest dla ciebie aktualnie najważniejsze i najciekawsze, co jest warte Twojej uwagi, co domaga się wyjaśnienia, ujawnienia i rozliczenia – i o tym mów, o tym pisz i na temat tego szukaj informacji,. zadawaj pytania korzystając ze swoich konstytucyjnych praw.

Myśl o sobie! O swoim życiu i swojej własnej sytuacji – bo w takiej sytuacji jest też kilka milionów innych ludzi, Polaków, kilkadziesiąt milionów Europejczyków. Myśl o stanie swojej rodziny, o swoich relacjach małżeńskich nadszarpniętych biedą, niedostatkiem, rozłąką z powodu „przymusowej” emigracji zarobkowej. Zastanawiaj się – co jest tego przyczyną. Jak to zmienić (jak usunąć tego przyczynę, odsunąć ją od władzy). Myśl o ostatnich kilku latach które nie wiedzieć kiedy przeleciały w trudzie, codziennej trosce i chleb, walce o przetrwanie i „związanie końca z końcem”, zapewnienie dzieciom tego przynajmniej co absolutnie niezbędne. To Twoje lata; lata twojego życia które już nie powrócą, bezpowrotnie stracone.
Myśl – dlaczego w tym kraju jest tak jak jest; jak byś chciał, aby było – żeby było normalnie. Zbliżają się wybory samorządowe – więc zastanów się na kogo głosować, kogo bezwzględnie skreślać. Słuchaj tego co mówią politycy lokalni a czego nie mówią, korzystaj z możliwości zadawania pytań i pytaj o to, co Ciebie dotyczy bezpośrednio, nie o kary dla pijanych kierowców i butne, bezczelne wypowiedzi jakiegoś Anglika. Zmuszaj kandydujących polityków do wyraźnego wypowiadania się na tematy – które Ciebie bezpośrednio dotyczą. Oni potrzebują Twojego głosu i dlatego muszą odpowiadać, muszą się jasno zadeklarować. Dla Ciebie najważniejsza jest przecież praca w kraju, możliwość uczciwego zarobienia na godne życie tu, gdzie jesteś „u siebie”.
Myśl o wykształceniu swoich dzieci, o możliwości zapewnienia im nauki, znajomości języków obcych, styczności z kulturą i sztuką. Myśl o zmęczeniu, troskach, niedostatku, o szybko przemijającej młodości i nadszarpniętej niedostatkiem urodzie swojej wybranki, tej najpiękniejszej – z którą chciałeś przeżyć swoje życie i wychować swoje dzieci.

Nie jesteś durniem; nie daj się więcej traktować jak dureń przez dziennikarzy i przydupasów „salonu” nabijającego swoje konta w szwajcarskich bankach.
Myśl samodzielnie i myśl o sobie! W takiej samej sytuacji są dziś miliony innych Polaków. Żyją w niedostatku, zarabiają z trudem, słuchają głosu „elity”.

15/02/2014

Myślmy i rozmawiajmy o Polsce i o nas – nie o podrzucanych nam „tematach zastępczych”!

Aktualny program wyborczy PIS jest dyskusyjny, ale z pewnością zasługuje na uwagę.
Przede wszystkim w związku z utrzymującą się (według większości badań opinii publicznej) przewagą poparcia dla tej partii – nad obecnie rządzącą koalicją.

Najbardziej rzucającą w oczy cechą tego programu jest to, że on jest i jest jawny – w odróżnieniu od kompletnego zaciemnienia w sprawach projektów i planów Platformy Obywatelskiej, ukrytych w cieniach gabinetów i ciemnych umysłach zasiadających tam ludzi. Dewizą Donalda Tuska jest: „Ciepła woda w kranach będzie dla większości a reszta – ma pecha; my będziemy robić „dobrze” a jak – to sami zobaczycie, gdy już wam zrobimy” co wystarcza jedynie tak zwanym „lemingom”…

W poprzednim wpisie przytoczyłem jeden z podrozdziałów obszernego programu (całość ma ok. 190 stron) – dotyczący pracy.
To oczywiście fragment wycięty z obszernej całości, a przecież wszystkie zjawiska społeczne są „w życiu” połączone ze sobą różnymi powiązaniami przyczynowo skutkowymi, dlatego o sytuacji dotyczącej pracy jako źródła podstawowego dochodu pracownika najemnego decydować będzie tak naprawdę całość polityki władzy i stopień jej rzeczywistej realizacji, który z różnych względów nigdy przecież nie wynosi 100%.
Moje drobne, naprędce nasuwające się uwagi:

Praca musi być „dobrem” powszechnie dostępnym, nawet gdyby z jakichś powodów w danym momencie rozwoju Polski, Europy czy Świata – nie mogła być środkiem zapewniającym „godne i dostatnie” życie. Jest tak także i wtedy, gdy może pozwolić na podstawowe pokonywanie codziennych trudności i zaspokajanie czasowo tylko podstawowych potrzeb. W sytuacji szczególnej – np. globalnego czy kontynentalnego kryzysu gospodarczego czy finansowego – państwo musi mieć w dyspozycji także rozwiązania „kryzysowe” – być może pozwalające doraźnie tylko przetrwać, ale zabezpieczające przed sytuacjami skrajnymi.
Wiadomo, że obecnie tak nie jest, bo „system Tuska” (jak to nazywa Jarosław Kaczyński) dopuszcza całkowite wycofanie się państwa z rozwiązywania zasadniczych problemów społecznych, pasywność władzy wynikającą z założenia „magicznej” samoregulacji, obojętność państwa na sytuację czy los „mało znaczących” grup obywateli, bezwzględność w traktowaniu niektórych problemów – jakby nie istniały, lub były tylko „sprawą prywatną” – jeśli nie dotyczą one grup faworyzowanych i w małym stopniu wpływają na sytuację polityczną (poparcie).
Wszystko to dzieje się przy jaskrawej niezgodności poczynań władzy z Konstytucją.

Oczywiste wydaje się patrzenie na „świetlaną przyszłość” i daleko posunięte ambicje, wyjście „do przodu” w definiowaniu zamiarów mające wreszcie wydostać społeczeństwo z minimalizmu „biedy w czasie kryzysu”, ale jednocześnie brak mi w tym programie odniesienia do tego „co dziś”, do natychmiastowych koniecznych działań interwencyjnych w sytuację choćby osób z grupy wykluczonych z rynku pracy ze względu na wiek (jak to nieoficjalnie tłumaczą pracodawcy). Nie wystarczy mieć dobry cel i zacząć iść w jego kierunku, ale – na czas tego marszu – także trzeba stworzyć możność zaspokojenia pewnych podstawowych potrzeb. Niejeden już „zdechł” w drodze do świetlanej przyszłości, bo nie pomyślał o „tu i teraz”…

Odnośnie liczby osób bezrobotnych z grupy określanej jako „50+” na „ponad 500 tys.” trzeba stwierdzić, że niedawno określano ją na „ponad 700 tys.”; może to być dużo więcej niż tu podano, gdyż liczba ta dotyczy bezrobotnych zarejestrowanych w Powiatowych Urzędach Pracy a jak wiadomo, przez minione kilka lat spora część osób w tym wieku, na podstawie doświadczenia własnego oraz obserwacji poczynań PUP i MPiPS – zrezygnowała z rejestrowania się w PUP albo świadomie i z własnej inicjatywy zrezygnowała ze statusu osoby bezrobotnej – widząc bezsensowność tego, praktyczną bezczynność urzędów pracy czy nawet resortu pracy. Po prostu świadomie stali się osobami całkowicie nieaktywnymi zawodowo, pomimo że początkowo chcieli i mogli pracować – przejmując jakieś role w swoich rodzinach i pozostając często na ich utrzymaniu.
Otóż osoby te powinny móc powrócić do pracy przy stworzeniu do tego właściwych warunków i zapotrzebowania, bo słusznie program podnosi także sprawę obciążenia rodzin utrzymaniem swoich bezrobotnych krewnych – jako nielegalnym czy nieformalnym dodatkowym podatkiem.

W swoich odniesieniach do problemu ubezpieczeń społecznych, program zdaje się nie dostrzegać wpływu proponowanych zmian na stan indywidualnych kont obywateli w ZUS oraz wpływu zgromadzonych tam środków na wysokość przyszłych emerytur. Program nie odnosi się także do zmian funkcjonowania ZUS pod tym względem.
Program dostrzega dramatyczny spadek liczby osób bezrobotnych posiadających w myśl obecnej ustawy prawo do zasiłku, lecz nie proponuje żadnego doraźnego działania by ten stan zmienić, zanim skutek zaczną odnosić bardziej zaawansowane zmiany zmniejszające bezrobocie. Znów więc powracam do uwagi uczynionej na wstępie; Oczekiwana byłaby zmiana obecnej ustawy znacznie poszerzająca dostęp do jakiejś formy „zasiłku” dla bezrobotnych lub zastępczych form zarabiania na doraźne podstawowe potrzeby z jednoczesnym wskazaniem źródeł finansowania tych zmian w przesunięciach przeznaczenia istniejących środków publicznych. Moim zdaniem działania te powinny być równoległe bo sobie nie przeszkadzają; władza powinna powrócić do aktywnego zarządzania gospodarką a więc i jej „środowiskiem prawnym” ale jednocześnie w oczekiwaniu na wyniki – zrobić coś doraźnie, by „dać żyć” osobom pozbawionym pracy. Można i przejąc aktywną rolę w zarządzaniu gospodarką i zacząć aktywnie oddziaływać na kształtowanie właściwych społecznie postaw pracodawców i pracowników a także i interweniować w sprawie osób pozbawianych pracy ze względu na wiek – np. przyznając im coś w rodzaju odszkodowania (z uwagi na treść Konstytucji) za brak zatrudnienia a więc – brak środków do życia.

Niestety odnosi się wrażenie, że przy realizacji tego programu będzie „tak jaj zawsze” – to znaczy najpierw wybory, brawa, plany i programy a potem – długo, długo nic; długo, długo – ta sama stara „bida”, bo jeszcze „nie weszło w życie”, bo coś „czeka w kolejce w Parlamencie”, bo nowi posłowie i senatorowie „muszą się dopiero nauczyć” – itp. Program powinien więc zawierać nie tylko ambitne plany docelowe, ale i doraźne działania „na dziś” by natychmiast dało się odczuć poprawę w najtrudniejszych społecznie sprawach, właśnie takich jak całkowite wykluczenie zawodowe a co za tym idzie i społeczne setek tysięcy osób z grupy „50 plus”.
Program PIS odnosi się bezpośrednio do ludzi młodych, co jest strategicznie i taktycznie zrozumiałe, ale rozczarowujące jest, że poza „zauważeniem problemu” nie odnosi się w szczegółach do sytuacji osób w wieku produkcyjnym, wypchniętych przez społeczeństwo z rynku pracy. Byłoby tragiczne, gdyby ta dziś poszkodowana grupa obywateli znów została uznana za „mało ważną”, „marginalną”, zbyt mało wpływającą na poparcie władzy by się opłacało zajmować ich sytuacją.

Program sprawia wrażenie ostrożnego, nieco „nadmiernie ugodowego” to znaczy unikającego zajmowania się niektórymi rzeczywistymi a dyskusyjnymi problemami.
W niektórych kwestiach wydaje się on zbyt zachowawczy; być może jest to zjawisko nakierowane na unikanie kontrowersji z założeniem późniejszym korekt planów, już po uzyskaniu władzy.

W sprawie problemu osób pozbawianych zatrudnienia ze względu na wiek – nie wnosi on niczego zasadniczo nowego, co by mogło zmienić zachowanie pracodawców na „rynku pracy”, sprawić by ten tak zwany dziś „rynek pracy” poddał się rzeczywistym prawom rynkowym a nie „ręcznemu sterowaniu ideologicznemu” jak to ma miejsce dziś dla zadowolenia „syndykatu polityczno-biznesowego”.
Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że by zmienić zachowanie pracodawców – należałoby to dziś niestety „wymusić” – oczywiście nie bezpośrednio (dlatego ująłem to określenie w cudzysłów) a raczej stwarzaniem odpowiednich bodźców ; dotyczy to nie tylko przestrzegania jakiegoś (takiego czy innego) prawa pracy, ale i prawa dotyczącego działalności gospodarczej i wynikających stąd obowiązków wobec (skarbu) państwa.
PIS nauczony doświadczeniem lat 2005 – 2007 i zwłaszcza późniejszych „przymila się” do pracodawców, co może dobrze wróżyć wynikowi wyborczemu, lecz źle moim zdaniem wróży wynikom koniecznych reform i zmian.

Odwiedziny: