BLOG PAWŁA ANTONIEGO BARANOWSKIEGO O PRZYCZYNACH I SKUTKACH BEZROBOCIA W CZASIE RZĄDÓW PO (TUSKA), ORAZ INNYCH WAŻNYCH SPRAWACH W OKRESIE 2011 - 2016
MOTTO: UCZCIWY CZŁOWIEK NIE MOŻE DZIŚ MILCZEĆ A MILCZĄCY CZŁOWIEK NIE JEST DZIŚ UCZCIWY.

10/01/2013

Bezrobotni – w podłym państwie Platformy Obywatelskiej.

Już samo określenie „bezrobotny” – jest patologiczne; to paskudny rusycyzm, kojarzący się nieodwołalnie z negatywną jak dotychczas, paskudnie „ruską” konotacją cywilizacyjną, jakby to była jakaś rasa czy gatunek „podludzi”, albo nawet jakieś zwierzątka…
Mam tu jednak na myśli głównie osoby w wieku produkcyjnym, zdolne i chętne do pracy a pozbawione zatrudnienia, będące w wieku od około 45 lat – do wieku emerytalnego.

Nieodpowiednia polityka władzy wytworzyła jednak przez dziesięciolecia konkretny i dość negatywny obraz osoby niezatrudnionej (bezrobotnej); stereotyp istnieje, funkcjonuje i straszy do dziś, pomimo że w sposób oczywisty jest dziś błędny. W powiatowych lub miejskich urzędach pracy nie widzi się dziś osób wyglądających na alkoholików nadających się tylko do leczenia, ale stereotyp: bezrobotny to pijak który wcale nie chce pracować – nadal tkwi w indoktrynowanych przez komunę a ostatnio – przez prasę tabloidową – umysłach.
Niestety bardzo mało widzi się tam także i osób starszych. Statystyki potwierdzają to, co wynika z logiki i musiało być oczywiste dla władzy, prędzej czy później musiało się stać; już około połowa osób bezrobotnych w tym przedziale wiekowym stała się nieaktywna zawodowo w sposób trwały. Po prostu przestali szukać „tego czego nie ma” czyli pracy najemnej, przestali już rejestrować się „tam gdzie ich nie chcą” czyli w urzędach pracy, przestali oczekiwać czegokolwiek od tego państwa, a zwłaszcza – pomocy. Przypuszczam, że osoby takie w większości przyjęły po prostu jakieś określone obowiązki w swoich rodzinach, pozostając na ich utrzymaniu, być może „dorabiając” sobie doraźnie i okazjonalnie, nie całkiem oficjalnie…
Trudno się dziwić; to po prostu racjonalne przy takim stanie państwa, przy tej władzy i jej obowiązującej ideologii. Racjonalne z ich osobistego punktu widzenia, ale nie z punktu widzenia interesu całego społeczeństwa. Dlaczego to jednak „pojedynczy” obywatel zagrożony w swoim istnieniu ma się bardziej przejmować „interesem ogólnospołecznym” niż władza, która od tego jest. Mimo to – zarejestrowanych osób dla których nie ma zatrudnienia jest ponad dwa miliony. To już 13% ludności w wieku produkcyjnym. Władza oczekuje dalszego wzrostu tej liczby – do 14, 15 a może i nawet 16% na koniec bieżącego roku. Nikt się nie zastanawia a już z pewnością nie władza, co zrobić, by te prognozy nie spełniły się. Nikt nie umie powiedzieć a już z pewnością nie władza, czy wszyscy ci ludzie zarejestrowani spełniają idiotyczne wymogi dla posiadania statusu bezrobotnego, sformułowane przez „ustawę o promocji zatrudnienia”, za co ci ludzie w rzeczywistości żyją itp. Władzy to zresztą najwyraźniej zupełnie nie obchodzi. Z danych statystycznych wynika, że średnio tylko 16 na 100 bezrobotnych otrzymuje czasowy zasiłek dla bezrobotnych, pozwalający nadal szukać pracy. A pozostałe 84%? Łatwo wyliczyć, że 84% z dwóch milionów zarejestrowanych – to 1.680.000 osób, które nie otrzymują zasiłku, nie wolno im też w myśl ustawy zarobić więcej niż 556 zł miesięcznie netto, ale muszą aktywnie szukać zatrudnienia, być stale w dyspozycji PUP itp.
Dla społeczeństwa to ogromna strata, ale państwo jest w rękach konkretnej władzy a władza ma to w konkretnej przysłowiowej…

Czasy się zmieniły, zmienił się obraz bezrobotnych ale stereotyp pozostał i skierowanie do pracy jakie daje PUP – jest najgorszą z możliwych rekomendacji wobec przedsiębiorcy zatrudniającego. Władza (ministerstwo, wojewódzkie urzędy pracy) bawi się w programy, projekty badawcze, programy pilotażowe, przedsięwzięcia szczodrze i ochoczo finansowane z funduszy unijnych, kwitnie przy tym życie towarzyskie, korporacyjne, bardzo wielu ludzi – oczywiście spoza grupy tych bezrobotnych – ma przy tym niezły dochód, zajęcie zarobkowe, etat, premie, nagrody… A bezrobocie – rośnie, narasta nędza i apatia… pogłębia się obszar nędzy i wykluczenia społecznego, coraz trudniej jest już choćby zarejestrować się w urzędzie pracy.
Europejski Fundusz Społeczny finansuje różne programy operacyjne, a wśród nich Program Operacyjny – Kapitał Ludzki (PO-KL). Wiele wskazuje na to, że to… kryptonim programu zbijania „kapitału” przez „ludzi”, tak zwanych „swoich” – czyli „elitę” – na funduszach oficjalnie publicznych i oficjalnie – pomocowych. Tak twierdzą złośliwcy, ale z drugiej strony – tłumaczy się, że to rzekomo człowiek, obywatel, mieszkaniec w tym kraju jest „kapitałem”, w który należy inwestować – a pomaga w tym Europejski Fundusz Społeczny. To bardzo piękne i wzniosłe – jak flaga i hymn europejski…

Ponieważ wszelkie tradycyjne działania przeciwdziałające bezrobociu zawodzą, PO-KL wyłonił odrębną grupę tzw. projektów innowacyjnych, mających stworzyć nowe, bardziej skuteczne metody i narzędzia do walki z bezrobociem. Idea była taka: niech powstanie wiele projektów działań innowacyjnych, które zostaną poddane procedurze konkursowej jak wszystkie projekty PO-KL pretendujące do finansowania unijnego, pozwoli to wyłonić pewną liczbę najlepszych projektów do realizacji. Chodzi jednak o takie, których realizacji miałaby cechę nowego standardu, powtarzalności, stanowiłaby po prostu nowe, wcześniej nie istniejące narzędzie, sprawdzone w konkretnych warunkach i możliwe do zastosowania przez różne ośrodki zajmujące się „zmniejszaniem bezrobocia”. Program Innowacyjności ruszył w 2009 roku. W jego wyniku powstała seria „produktów” czyli takich właśnie standardów metod działania, coś jak przepis na oryginalne, jeszcze nie znane a pożywne naleśniki – sprawdzony praktycznie przez kucharkę która go wymyśliła, dający powtarzalne wynik w różnych kuchniach, barach, stołówkach.

Otrzymałem właśnie część 2 tego przeglądu, oczywiście przepięknie wydaną, na najwyższej jakości satynowym papierze kredowanym, w pełnym kolorze i z miejscowymi wybłyszczeniami na matowo-jedwabistej okładce… no cudo sztuki drukarskiej. Pieniądze jak widać – są (w tym wypadku – były). A to się bezrobotni tracący wszelką nadzieję i przymierający głodem ucieszą, że tak pięknie się dla nich pisze… zamiast pomóc…
Dostępne są dziś katalogi owych produktów, podzielone na cztery przyjęte obszary działań: Adaptacyjność; Dobre rządzenie; Edukacja i szkolnictwo wyższe; Zatrudnienie i integracja społeczna.
Każdy z takich produktów określa przeznaczenie, beneficjenta ostatecznego, cel, charakterystykę działań i kontakt do twórców tego narzędzia. Najczęściej zawiera „podręcznik użytkownika”, materiały dodatkowe, film promocyjno – instruktażowy itp.
Wśród opisanych tam narzędzi uwagę moją zwrócił model zatrudnienia wspomaganego, indywidualnej ścieżki kariery dla osób w wieku produkcyjnym powyżej 45 lat, czyli ogólnie dotychczas określanych jako „50+”.
Twórcy projektu zmierzającego do stworzenia gotowego narzędzia dla publicznych i niepublicznych instytucji „rynku pracy” włożyli wiele wysiłku w rozwiązanie problemu bezrobocia w tej grupie pracowniczej… za wyjątkiem sięgnięcia do jego przyczyny. Mottem tego projektu było stwierdzenie, że osoby w wieku produkcyjnym powyżej 45 lat są rugowane z rynku pracy, traktowane jako „kłopot” przez samych pracodawców oraz instytucje obsługi rynku pracy. Posłużono się tu analogią do angielskiego określenia: „to be like a hot potato”, – dosłownie – „być jak gorący ziemniak”. Domyślnie – chodzi o – parzący każdego chętnego w ręce – ziemniak pieczony, właśnie wyciągnięty z ogniska. Tak określono problem zatrudniania ludzi w tym wieku jako przez wszystkich odrzucany, niejako „parzący w ręce”, problem którego nie da się rozwiązać i najlepiej go podrzucić, właśnie jak gorącego ziemniaka – komuś innemu, byle się jak najszybciej pozbyć i nie mieć z nim już do czynienia.
Problem tak właśnie jest traktowany i dlatego od lat nie jest załatwiony. Określenie jest trafne jako obserwacja, choć dość nieprzyjemne…

Wynikałoby stąd, że załatwienie tego problemu musiałoby odrzucić na wstępie takie podejście i zająć się wreszcie tą sprawą dokładnie, metodycznie i „od początku do końca”. Dlatego projektodawca zaangażował spory aparat badawczy w ciągu 4 miesięcy początkowego etapu prac, jak i później. Były to trzy etapy: prace planistyczne, badania terenowe – głównie w postaci wywiadów oraz prace sprawozdawcze mające sformułować wnioski z tych badań. W drugim etapie powołano grupę roboczą, przeprowadzono warsztaty robocze, następnie zorganizowano konferencję inaugurującą, przeprowadzono serię konsultacji, następnie zorganizowano czterodniową konferencję roboczą w Finlandii w celu zasięgnięcia z doświadczeń i zdobyczy fińskich służb zatrudnienia w związku z tym problemem, po tym pracowano nad roboczą wersją „produktu” już w kraju ale z udziałem fińskich ekspertów. I wreszcie – nad strategią wdrożeniową.
W dalszym etapie powołany został zespół wdrażający, który wysłany został do Finlandii na tygodniowy staż „celem nabycia doświadczenia w pracy operacyjnej” u fińskiego partnera projektu…
    … nie, nie; w tym co piszę nie ma intencji ekstra krytycznych, jakiegoś szyderstwa, choć czytający zapewne od dłuższej chwili zadaje sobie – znając przecież efekt – proste pytanie: ile to wszystko kosztowało.
To projekt innowacyjny w dużym stopniu dofinansowany przez Europejski Fundusz Społeczny. Może i kosztowało, ale jak sądzę nie szkoda byłoby tych pieniędzy, gdyby to miało autentycznie coś dać, dać skuteczne narzędzie do rozwiązania ogromnego problemu społecznego a nawet dla niektórych (już tylko niektórych) – problemu etycznego.
Nie będę już opisywał dalszego procesu wstępnego wdrożenia lokalnego (warmińsko-mazurskie), tworzenia produktu finalnego, upowszechniania i wdrażania.
Ostateczna ewaluacja odbyła się pod koniec ubiegłego roku.
Czy ktoś słyszał o nagłym wzroście zatrudnienia osób ze wspomnianego przedziału wiekowego – w tamtym regionie lub tym bardziej – w całym kraju?
Nie.
Odwrotnie; problem narasta, rośnie bezrobocie, rośnie procent osób całkowicie wycofujących się z rynku pracy i z aktywności zawodowej.

Ktoś zapyta: dlaczego tak się dzieje?
Przypomina mi to sytuację w tym kraju z lat siedemdziesiątych a nawet i jeszcze później, tuż po „rozmyciu się” stanu wojennego – gdy pojawiały się często przeróżne inicjatywy działania albo choćby dyskusji o różnych problemach i wszystkie one prędzej czy później … rozbijały się o mur nie do przebycia. Tym murem była tak zwana „generalna linia partii” – Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej; linia poniekąd dość gruba by wprawni mogli na niej swobodnie „balansować”, ale jednak dla reszty jaskrawa i sztywna.
W opisanym tu przypadku – nie zadano sobie po prostu na wstępie jednego zasadniczego pytania: dlaczego problem osób 45+ jest „jak gorący ziemniak”! Jeśli nie chodziło tu od początku o cyniczne żerowanie na EFS pod pozorem „pomocy bezrobotnym”, to zabrakło podstawowej refleksji: problem ten jest nierozwiązywalny bo wynika on z podstawowych założeń polityki Platformy Obywatelskiej. Każdy kto się do jego rozwiązania przymierzał, wreszcie rozumiał, że tego się zmienić nie da, bo tak ma być! Po prostu – taka jest „generalna linia” partii Donalda Tuska. Takie są nienaruszalne założenia ideologiczne PO. Pokolenie to jest „spisane na straty” przez władzę, no bo jeśli pracodawca ma mieć całkowitą swobodę, nie być niepokojonym nawet przez prawo – to ktoś musi być bezrobotny, musi walczyć o przetrwanie, stoczyć się na poziom śmietnika i zamarznąć zimą w kontenerze na śmieci lub zginąć w inny podobny podły sposób. Władza nie chce tego rozwiązać i zainteresowani to widzą; wyłącznie dlatego problem jest uznawany za zasadniczo nierozwiązywalny… co jednak nie oznacza, że nie można zarobić na jego badaniu i tworzeniu „produktów innowacyjnych”.

Powiedzmy jasno: nie ma żądnych podstaw do oskarżania inicjatorów takich projektów o cynizm, nieuczciwość, ale faktem jest, że nie widać też – może poza samym Elblągiem – efektów. Wręcz przeciwnie – jest coraz gorzej.
Problemem zasadniczym dla tej sprawy autorzy projektu nie zajęli się wcale a jest nim odmowa zatrudniania osób w tych granicach wiekowych przez pracodawców, oraz „zwijanie” gospodarki wraz z likwidacją zatrudnienia w całych jej gałęziach, bez zastąpienia go czymkolwiek innym. Jest to problem polityczny, ideologiczny i dlatego „parzy w ręce” przy dotknięciu. Żeby go rozwiązać – może trzeba po prostu zmienić opcję polityczną i jest to jedyna droga. Ale tego się nie zrobi programem operacyjnym kapitał ludzki finansowanym z unii. Wszelkie nie wiedzieć jak wymyślne i kosztowne pomysły, badanie i projekty będą tylko i wyłącznie marnotrawstwem albo żerowaniem na bezrobociu – dopóki przedsiębiorcy będą mogli mówić: nie zatrudniam nikogo w wieku powyżej 45 lat i już, bo tak mi się widzi. I na dodatek – będą tak mogli bezkarnie mówić z pełną świadomością łamania w ten sposób obowiązującego prawa, które zakazuje uzależniania zatrudnienia kogokolwiek od wieku (nierównego traktowania na rynku pracy ze względu na wiek).
Pracodawcy nie potrafią lub nie chcą wyjaśnić, dlaczego odmawiają zatrudniania tych osób no i też nie muszą; do takich wyjaśnień prawo ich także nie obliguje. Absurdalnie w tym przypadku tak jak i w wielu dotychczasowych, cała aktywność poszukujących rozwiązania problemu skupiła się nie na gospodarce i pracodawcach, czyli u jego źródła; skupiła się na bezrobotnych nie mogących znaleźć zatrudnienia a nie na tych, którzy im z nieznanych powodów zatrudnienia z zasady odmawiają.
A mogą odmawiać, mogą w ogóle robić co chcą, nie obowiązuje ich obowiązujące prawo (umowy śmieciowe) a jeśli już – to ciągle domagają się jego natychmiastowej zmiany. Konfederacja Pracodawców Lewiatan – czuwa!
Walka z bezrobociem nakierowana jedynie na samych bezrobotnych będzie przegrana i musi być przegrana, gdy nie obejmie również praworządności, mentalności i interesu pracodawców oraz stymulowania szybkiego odtworzenia potrzebnej ilości miejsc pracy, polityki gospodarczej, zagranicznej i fiskalnej na to nakierowanej.
Wszystko ideologia polityczna Platformy Obywatelskiej rzuciła „pod nogi” przedsiębiorcom, rezygnując z niezbędnego jak dotychczas interwencjonizmu państwowego, także i te kilkaset tysięcy (ok. pół miliona) ludzi w wieku „50+” czyli wieku najlepszej wydajności i aktywności, najwyższej harmonii pomiędzy możliwościami a doświadczeniem. Oczywiście nie ma nigdzie oficjalnych zaleceń czy instrukcji władzy dla pracodawców w tym względzie; wystarczyło danie przyzwolenia: jest wolność -„róbta co chceta”.
„Tera k… my!”

Gospodarka ma charakter rynkowy, ale przy tym właśnie niezbędne są czasem zdecydowane i celowe interwencje państwa (w interesie społecznym), natomiast państwo – milczy. Tusk zajmuje się Kaczyńskim i harataniem w gałę. Kaczyński natomiast – Smoleńskiem i harataniem w Tuska… czas leci, ludzie się staczają, bezrobocie rośnie… Jak będzie tragedia, to się zrzuci winę na „kryzys” i na „niewidzialną rękę”…
Wydaje się więc, że istotnie „najlepszy” pomysł na to, co zrobić z ludźmi w wieku „gorącego kartofla” – wymyślił sam Donald Tusk; poczekać… aż sami… ostygną… † † † † † † † † † † † †

Im drożej - tym lepiej...

Odwiedziny: