BLOG PAWŁA ANTONIEGO BARANOWSKIEGO O PRZYCZYNACH I SKUTKACH BEZROBOCIA W CZASIE RZĄDÓW PO (TUSKA), ORAZ INNYCH WAŻNYCH SPRAWACH W OKRESIE 2011 - 2016
MOTTO: UCZCIWY CZŁOWIEK NIE MOŻE DZIŚ MILCZEĆ A MILCZĄCY CZŁOWIEK NIE JEST DZIŚ UCZCIWY.

20/09/2011

5.
Państwo – oszust: ”…......a to Polska właśnie”.

Umowa - jak wiadomo - to wzajemne zobowiązanie w konkretnej sprawie. Niby to truizm, ale… czy rzeczywiście "jak wiadomo"?

Przede wszystkim – posiada ona określone strony. Są tam określone obowiązki jednej i drugiej ze stron a także ich prawa, związane najczęściej z celem jej zawarcia.

Dla jasności przekazu – weźmy pod uwagę konkretny przykład i sytuację go dotyczącą. Właściciel sklepu wynajmuje malarza w celu pomalowania witryny sklepowej. Zawiera z nim więc umowę – zlecenie w której jest czarno na białym napisane: Pan Kowalski zleca wykonanie, a Pan Wiśniewski zobowiązuje się do wykonania malowania witryny sklepu takiej to a takiej firmy, adres, w okresie najpóźniej do dnia…, wynagrodzenie będzie wynosiło… i zostanie wypłacone w terminie do 2 dni po przedstawieniu rachunku w kasie firmy znajdującej się w siedzibie firmy adres jw. itd.
Standard, szablon, wzór…
Więc wykonawca ma pomalować w danym terminie a właściciel ma za to zapłacić też w określonym terminie. Umowa jest na piśmie w dwóch egzemplarzach. Malarz wykonuje pracę, w terminie dostarcza rachunek na umówioną kwotę, czeka dwa dni – i cisza. Idzie do właściciela upomnieć się o - należne mu już w tej chwili - pieniądze a ten mu mówi: no coś ty taki roszczeniowy; nie mam, przyjdź za dwa miesiące… Cóż ma zrobić ten skromny malarz; czeka, kombinuje jak pokryć swoją inwestycję (zakupił farbę na swój koszt a zapłata obejmowała też zwrot tego jego wydatku)… Idzie więc ponownie grzecznie po dwóch miesiącach, a właściciel mu na to: Boże, co za upierdliwy, roszczeniowy typ; nie mam, kryzys jest, będę miał to oddam a jak chcesz to leć do sądu…

Drań wie, że malarzyna już zbiedniał bo wydał na niego swoje pieniądze, że kwota długu to 25% kosztów adwokata, więc pewnie nie pójdzie do sądu, poza tym – kto by chciał się okazać niewdzięcznym, roszczeniowym, upierdliwym wykonawcą; pójdzie taka fama (załatwią mu wilczy bilet) i straci innych klientów…
Przecież nie będzie ryzykował.

Pytanie jest: czy nie jest to ordynarne oszustwo, sprawa kryminalna?

Jest!

W kontaktach obywatel – państwo, taką „umową” jest Konstytucja.

Konstytucja określa obowiązki obywatela; to odpowiednik przedmiotu zlecenia

Obowiązek przestrzegania prawa.
Obowiązek dbałości o dobro wspólne.
Obowiązek ponoszenia ciężaru świadczeń publicznych w tym płacenia podatków i obowiązkowych opłat ustawowo określonych;
Obowiązek obrony;
Obowiązek dbałości o stan środowiska.

Konstytucja określa też prawa obywatela; to odpowiednik zapłaty:

Prawo do nauki bezpłatnej w szkołach publicznych;
Prawo do wyboru zawodu i minimalnego wynagrodzenia za pracę;
Prawo do ochrony przed skutkami bezrobocia, szkolenia, poradnictwa, robót publicznych i prac interwencyjnych
Prawo do pomocy w trudnej sytuacji społecznej lub materialnej;
Prawo do wolności korzystania i tworzenia dóbr kultury;
Prawo do ochrony zdrowia;
Prawo do zabezpieczenia społecznego chorobowego, rentowego i emerytalnego;
Prawo do własności;
Prawo zrzeszania się;
Prawa wyborcze i do udziału w referendum;
Prawo do posiadania i wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji;
Prawo do wolności sumienia i religii;
Prawo do ochrony korespondencji;
Prawo do nienaruszalności mieszkania;
Prawo do wolnego poruszania się po terytorium i opuszczania Rzeczypospolitej;
Prawo nietykalności osobistej, ochrony życia;
Prawo do sprawiedliwego i jawnego procesu przed sądem i równości wobec prawa;
Prawo do wolności od dyskryminacji pod jakimkolwiek względem;

Śmiało możemy zastosować tu takie samo porównanie do wspomnianej umowy-zlecenia. Obywatel bierze na siebie określone obowiązki, obowiązki na całe jego życie. Państwo – jak ten szef firmy ma uprawnienia i możliwości aby wykonywanie tych obowiązków sprawdzać, jeśli trzeba – to wymusić, a za niewykonanie – karać.

Zgodnie z aktualną interpretacją prawa "w ogóle" – uprawnienia jednej strony są tożsame z obowiązkami drugiej. Oznacza to, że katalog praw obywatela w Konstytucji – jest także częścią katalogu obowiązków Państwa. Jeśli obywatel na przykład ma prawo do wolności od wszelkiej dyskryminacji, oznacza to obowiązek Państwa zagwarantowania braku tej dyskryminacji wobec obywatela. Tak samo - w stosunku do innych praw.

Jeśli uznać takie założenie za słuszne, a nie widzę powodu by tak nie było, to przeanalizujmy konkretną sytuację obecnie właśnie występująca i dotyczącą setek tysięcy Polaków.

Oto ja – przykładowy, standardowy Wiśniewski czy Kowalski:

Jestem niekarany, ani nie miałem dotychczas żadnego konfliktu z prawem.
Stawiłem się na wezwanie do obowiązkowego poboru do Ludowego Wojska Polskiego, odbyłem pełną służbę 24 miesięczną, ukończyłem z awansem do najwyższego możliwego stopnia, odznaką „wzorowego” i nagrodą rzeczową od dowódcy jednostki. Następnie przez wiele lat uczestniczyłem w corocznych, obowiązkowych, nieodpłatnych ćwiczeniach utrzymujących gotowość bojową.
Od chwili wprowadzenia powszechnego podatku od wynagrodzeń opłacam i rozliczam go bez żadnych zastrzeżeń ze strony Urzędów Podatkowych.
Nie mam na sumieniu niszczenia środowiska ani szkodzenia dobru wspólnemu, nie spotkałem się z takimi zarzutami ani nie odmawiałem udziału w działaniach ochronnych, porządkowych itp.

Jeżeli więc tak, to uważam, że ja – Wiśniewski – wykonałem tę umowę, jej część dotyczącą moich obowiązków, dlatego oczekuję "zapłaty". Chcę, aby ten z którym się umówiłem - państwo - zrealizował swój obowiązek w kwestii dla mnie najważniejszej, określonej w Art. 65, ust. 5 Umowy (to znaczy Konstytucji), który mówi:

Władze publiczne prowadzą politykę zmierzającą do pełnego, produktywnego zatrudnienia, poprzez realizowanie programów zwalczania bezrobocia, w tym organizowanie i wspieranie poradnictwa i szkolenia zawodowego oraz robót publicznych i prac interwencyjnych.
Ale to Tuskowe "państwo" mi mówi: coś ty taki roszczeniowy! Ty zrobiłeś swoje, wykonałeś swoje obowiązki – boś frajer, ale ja nie wykonam – bo kryzys. Nic mnie nie obchodzi, zbieraj runo leśne, żuj korzonki i popijaj zupą z paproci bo pracy ani zasiłku dla ciebie nie ma z powodu wieku. Staraj się sam, szukaj, proś, umizguj się i nadskakuj, okłamuj sprytnie w CV, twoja osobista sprawa, ja umywam ręce bo kryzys mnie usprawiedliwia, możesz mi naskoczyć…
I nie bądź taki roszczeniowy! Tylko wszystko mu trzeba dawać, oszołomowi i pasożytowi…! Tylko by siedział na zasiłkach… i wszystko chciał za darmo!


I tu znów pytanie: czy to nie jest ordynarne oszustwo?

Jest! Oczywiste że jest!

„… A to Polska właśnie…”

Odwiedziny: