BLOG PAWŁA ANTONIEGO BARANOWSKIEGO O PRZYCZYNACH I SKUTKACH BEZROBOCIA W CZASIE RZĄDÓW PO (TUSKA), ORAZ INNYCH WAŻNYCH SPRAWACH W OKRESIE 2011 - 2016
MOTTO: UCZCIWY CZŁOWIEK NIE MOŻE DZIŚ MILCZEĆ A MILCZĄCY CZŁOWIEK NIE JEST DZIŚ UCZCIWY.

29/12/2011

33.
Zdziczałe finanse.

Przyznam, że w całym tym dziwacznie zmieniającym się świecie najbardziej niezrozumiałe są dla mnie reakcje ludzi. A jedną z najbardziej szokujących reakcji jest… brak reakcji. Jakieś takie otępienie; myślowe (mentalne), uczuciowe, moralne… I trudno też oceniać, co bardziej szkodliwe; głupie pieprzenie czy głupie milczenie.
I ja zamilkłem na chwilę pod naporem wszechobecnej, otaczającej i wciskającej się nawet przez szpary w kicie okiennym - bzdury, głupoty, prostactwa, otaczającego mnie otępienia moralnego.

To zrozumiałe, że takie okoliczności zniechęcają do jakiejkolwiek aktywności, prócz tej nakierowanej na ucieczkę byle dalej. Jednak w Polaku jest zawsze jakaś przekora, zwłaszcza w pokoleniu nauczonym dopatrywać się w pozornie zwykłych okolicznościach czy zdarzeniach – śladu działań speców różnych wydziałów i służb i to nie zawsze polskich. Słowem - socjotechniki. Więc jeśli panuje powszechny i zaraźliwy marazm i znieczulica, to nasuwa się pytanie: komu to jest potrzebne. I ewentualnie - do czego. Zawsze budziło to zdrową reakcję: zamiast załamania, zwątpienia – aktywność, wściekłość, bunt. Ale niestety; są zadania niewykonalne, głazy nie dające się wtoczyć na szczyt…
W sumie – dylemat prawie Hamletowski. Fakt położenia „ciężkiej” łapy na zasobach Funduszu Pracy przez zdziczałego ministra też jest ostatnio różnie oceniany czy komentowany.
I to już sukces.

Prócz wywołania dramatycznej sytuacji, można się tu doszukać i pewnego pozytywu: dzięki temu, że pieniądze Funduszu Pracy zostały zablokowane, czy może „zamrożone” – jeszcze nie zostały zmarnotrawione, wydane na idiotyczne pozorowane działania Ministerstwa Pracy, pozostawione na żerowisko oszustów organizujących nic nie dające szkolenia czy staże.
Pisałem o tym niedawno w felietonie „Pasożytowanie na pomocy publicznej przeznaczonej dla bezrobotnych”
Małe to pocieszenie, bo z drugiej strony zapyta ktoś: cóż za pożytek, że one jeszcze są, skoro są „zamrożone”…?
Powrót do realizacji skompromitowanej "ustawy o promocji zatrudnienia i instrumentach rynku pracy" niechybnie prowadzi do kontynuacji marnotrawstwa. Więc może trzeba zasadniczo zmienić ustawę. Zmienić „instrumenty”, które nie chciały grać. Jedno jest pewne: tak jak jest – być nie może... ale doświadczenie niestety tu natychmiast podpowiada, że.... może być jeszcze gorzej…

Odwiedziny: