BLOG PAWŁA ANTONIEGO BARANOWSKIEGO O PRZYCZYNACH I SKUTKACH BEZROBOCIA W CZASIE RZĄDÓW PO (TUSKA), ORAZ INNYCH WAŻNYCH SPRAWACH W OKRESIE 2011 - 2016
MOTTO: UCZCIWY CZŁOWIEK NIE MOŻE DZIŚ MILCZEĆ A MILCZĄCY CZŁOWIEK NIE JEST DZIŚ UCZCIWY.

26/01/2012

24 .
Ręczne sterowanie

Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że bezrobocie w Polsce jest wynikiem celowego działania władzy, oczywiście jeśli rozpatrywać je łącznie z innymi czynnikami we wzajemnych powiązaniach przyczynowo-skutkowych.

Wielokrotnie już pojawiał się w wypowiedziach różnych komentatorów pogląd, który jest dla mnie także bardzo prawdopodobny - że mamy dziś w tym kraju do czynienia ze specyficznym syndykatem biznesowo-politycznym, który powstał jako konsekwencja "okrągłego stołu" i stopniowo podporządkował sobie władzę i nawet ideologię (liberalną), tworząc najbardziej prymitywne państwo wyzysku, nastawione na maksymalny zysk za wszelką cenę i najdłużej jak się da.
Bezrobocie i system "niewolnictwa pracowniczego" jest tylko jednym z elementów tego działania. Bezrobocie i jego utrzymywanie jest wywołane celowo jako element wspomnianego szantażu.

Jakkolwiek by nie było, zadziwiające jest to, że problem ten jest powszechnie pomijany, nie funkcjonuje społecznie jako najbardziej zasadniczy a więc najpilniejszy do rozwiązania.
Nie chodzi mi o jakieś sporadyczne głosy jakie odzywają się tu i ówdzie. Ograniczają się one do informacji, napomknienia o tym, że gdzieś jest wyższa stopa bezrobocia, albo szczególnie uwielbianego przez dziennikarzy „ostrzegania” że będzie jeszcze gorzej, czarnowidztwa, bez dociekania przyczyn, bez poszukiwania istoty problemu. Od czasu do czasu powtarzają się skrajnie bezczelne i agresywne wypowiedzi np. Cezarego Kaźmierczaka - przewodniczącego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców - który wprost posuwa się do szantażowania i zastraszania władzy, na przykład groźbą masowego likwidowania działalności gospodarczej przez przedsiębiorców i likwidacji miejsc pracy w przypadku podwyższenia najniższego wynagrodzenia określonego ustawowo lub przeciwdziałania masowemu śmieciowemu zatrudnianiu.

Genialnym w swej podłej skuteczności pociągnięciem tych, którzy realizują ten projekt socjotechniczny na wielką skalę, było stworzenie i wtłoczenie do obiegu publicznego swego rodzaju bełkotu, pseudo-języka „naukowego” ze sfer „służb zatrudnienia”, czyli bełkotu jakim posługiwał się w poprzedniej kadencji pan Michał Boni, jaki z upodobaniem stosują np. wiceminister pracy i jego urzędnicy, dyrektorzy Wojewódzkich Urzędów Pracy i za nimi – inni ludzie wypowiadający się na ten temat, szczególnie młodzi dziennikarze dla których najczęściej są to sprawy abstrakcyjne. Dla gawiedzi, dla pospólstwa i hołoty – owi „zawodowi macherzy od losu” wprowadzili za to język komunału, wszechobecnych idiotycznych stereotypów, oczywiście celowo wstrzykiwanych do obiegu publicznego poprzez usłużne media, prasę, internet oraz poprzez pracowników „służb zatrudnienia” najniższego szczebla, z łatwością bezkrytycznie przyjmujących oczekiwaną od nich postawę, sposób myślenia i sposób mówienia.

Tu już zadanie wydaje się o wiele łatwiejsze, bo gawiedź jest z natury bardzo podatna na posługiwanie się stereotypami, obiegowymi poglądami, czy tak zwanymi „prawdami zasłyszanymi”; trzeba więc było jedynie nadać im ”właściwą” treść.
Obecnie więc wszystko tonie w bełkocie, komunałach, stereotypach i przesądach.
Rozlegające się tu i ówdzie głosy dziennikarzy i komentatorów mimo że bywają słuszne – nie są w stanie nic zmienić w sytuacji niebywałego oddzielenia polityki od społeczeństwa.

Z trudnością można zrozumieć, cóż dopiero przyjąć do wiadomości, że polityka mogła się uniezależnić od społeczeństwa i zacząć się zajmować sama sobą w całkowitym oddzieleniu od sytuacji społecznej, od społeczeństwa, które przestało być podmiotem czy też przedmiotem zainteresowania dla polityków - przez to społeczeństwo wyposażonych we władzę i utrzymywanych.
Ale że społeczeństwo samo przestanie się sobą interesować, samo przestanie się chronić, przyjmując jedynie rolę jakby widzów spektaklu urządzanego im przez polityków… to nie da się zaakceptować, ani nawet zrozumieć.
Fakt, że to właśnie najbardziej zniechęca do aktywności… A może o to chodziło?

Odwiedziny: