25. Dewastacja gospodarki jest jedną z przyczyn bezrobocia.
Bezrobocie w Polsce ma dziś kilka zasadniczych przyczyn, a jedną z nich jest brak miejsc pracy. Tak naprawdę - "bezrobocie" to oznacza "brak miejsc pracy". Gospodarka jest otwarta, zredukowana, nastawiona na obcy kapitał, który raczej rzadko coś tu produkuje posługując się miejscową siła roboczą. Często są to jedynie firmy dystrybucyjne sprowadzające tu cudze wyroby i organizujące ich zbyt, dzięki czemu powstaje niewiele miejsc pracy dość prymitywnej i słabo opłacanej a gospodarka dostawcy tych wyrobów kwitnie. Brak miejsc pracy dla około dwóch milionów zdolnych do pracy osób nie da się niczym zrekompensować.
26. 29. Dać pracę? Nie! Sprzedać!.
Bez zatrudnienie odpowiedniej ilości pracowników nie można w wielu dziedzinach prowadzić sensownej i opłacalnej działalności gospodarczej. Reasumując – poważnemu przedsiębiorcy pracownicy są niezbędnie potrzebni. Nie robi nikomu łaski zatrudniając pracowników ani nie działa charytatywnie, nie działa w służbie społecznej będąc podmiotem zatrudniającym. Od idiotycznego „dać pracę” powstało równie idiotyczne „pracodawca”, należałoby więc nie używać po prostu tego określenia aż zapadnie ono w niepamięć, jak inne pozostałości PRL-u czy jej ustroju „polityczno-gospodarczego”.
27. Badania Lazarsfelda i Jahody nad skutkami bezrobocia na psychikę potwierdzają to co oczywiste.
Psychologowie kliniczni twierdzą jednak i maja rację, że normalny człowiek jest w stanie wytrzymać tylko pewną ograniczoną liczbę odmów, niepowodzeń, zawodów. Potem zaczyna popadać w depresję z jej wszystkimi objawami; zniechęceniem, rezygnacją, załamaniem, utratą poczucia własnej wartości, otępieniem, zamknięciem w kręgu własnych negatywnych myśli i przekonań, izolacją… Doskonale opisał to np. Jack Canfield w swoich książkach na temat ludzi zawodowo zajmujących się „proszeniem o pieniądze” dla różnych organizacji charytatywnych i społecznych, którzy oczywiście zazwyczaj, najczęściej spotykają się z mniej lub bardziej niekulturalną odmową.(*).
28. Rozpoczęły się „działania pozorowane” w Urzędach Pracy.
Czasem odnosi się wrażenie, że nikomu w tym kraju nie zależy na zmniejszeniu bezrobocia a może nawet wręcz odwrotnie; zależy na utrzymaniu go na poziomie na tyle wysokim, aby usprawiedliwiał stan zatrudnienia w samych Urzędach Pracy i wielkość środków kierowanych na finansowanie samych „służb zatrudnienia” niezależnie od efektów ich pracy.