W oczekiwaniu na przyznanie budżetu na 2012 rok, Powiatowy Urząd Pracy w Szczecinie rozpoczął przyjmowanie wniosków osób bezrobotnych o sfinansowanie szkoleń w trybie indywidualnym.
To jedna z usług (!) jakie świadczą dla ludności Powiatowe Urzędy Pracy, wynikających z „Ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy”. Bo Urzędy Pracy są instytucjami usługowymi. Polega ona na tym, że PUP (starosta) może skierować bezrobotnego na jego indywidualny wniosek, na szkolenie wskazane przez bezrobotnego a nieujęte w planie organizacji szkoleń grupowych opracowanym przez PUP na dany rok – jeśli wnioskodawca wykaże i wiarygodnie uzasadni celowość tego szkolenia, dla uzyskania przez niego zatrudnienia. Koszt takiego szkolenia nie może przekroczyć w ciągu roku równowartości 300% przeciętnego wynagrodzenia.
Wiarygodnym uzasadnieniem dla PUP jest oświadczenie na piśmie konkretnego pracodawcy o zamiarze przyjęcia do pracy bezrobotnego – wnioskodawcy, pod warunkiem ukończenia wskazanego szkolenia.
Innym uzasadnieniem może być złożenie przez bezrobotnego oświadczenia o zamiarze podjęcia konkretnej (opisanej we wniosku) działalności gospodarczej z własnych środków, po ukończeniu wskazanego szkolenia indywidualnego, jeśli ukończenie szkolenia jest warunkiem rozpoczęcia wspomnianej działalności.
Wniosek taki może osoba bezrobotna uzasadnić dokonaną przez siebie analizą zapotrzebowania na pracowników w danym zawodzie czy z danymi umiejętnościami jakie ma osiągnąć poprzez szkolenie o którego finansowanie się ubiega.
Warunkiem skierowania na takie szkolenie jest okres pozostawania w rejestrze bezrobotnych co najmniej 3 miesiące przed złożeniem wniosku, oraz spełnienie co najmniej jednego z warunków:
- bezrobotny w wieku do 26 lat;
- bezrobotny długotrwale, to znaczy co najmniej 12 miesięcy;
- bezrobotny po zakończeniu kontraktu socjalnego;
- kobieta, która nie podjęła pracy po urodzeniu dziecka;
- bezrobotny w wieku powyżej 50 lat;
- bezrobotny bez kwalifikacji zawodowych, bez wykształcenia średniego lub bez doświadczenia zawodowego;
- bezrobotny samotnie wychowujący dziecko (dzieci) w wieku do 18 roku życia;
- bezrobotny po odbyciu kary pozbawienie wolności;
- bezrobotny niepełnosprawny;
W zasadzie moglibyśmy tylko przyklasnąć, że istnieje i taka możliwość poprawienia swojej sytuacji na tak zwanym „rynku pracy”, i to możliwość wymagająca dużej determinacji i zaangażowania ze strony zainteresowanego. Trzeba jednak przyznać, że uzyskanie takiego oświadczenia pracodawcy przy obecnej nadwyżce podaży pracy nad popytem na nią - jest niezwykle mało prawdopodobne. Stwarza to sytuację po części fikcyjną.
Tak fajnie by było, gdyby… nie chodziło o Polskę. W Polsce jednak każdy pomysł po prostu musi być doprowadzony do absurdu, wypaczony i ośmieszony.
W tym przypadku - każdy kto ma lub miał do czynienie z obecnym bezrobociem – (oprócz dyrektora i pracowników PUP kompletnie tego nie rozumiejących) – wie, że dla wszystkich, albo co najmniej znakomitej większości tych powyżej wymienionych przypadków, dla bezrobotnych pozostających w powyżej opisanej sytuacji - zachodzą następujące okoliczności: podstawowym i najczęściej występującym bezpośrednim powodem niemożności uzyskania zatrudnienia – jest brak prawa jazdy, nieznajomość choćby jednego języka obcego w stopniu choćby podstawowym, komunikatywnych i ogólnym.
Jednocześnie - najczęściej osoby wcześniej wymienione nie posiadają już własnych zasobów finansowych na komercyjne, w pełni płatne szkolenia.
Szczególnie dotyczy to bezrobotnych do 26 roku życia, po 50 roku życia i bezrobotnych długotrwale.
Oczekiwanie prawa jazdy na samochód osobowy jest najpowszechniej dziś występującym warunkiem stawianym kandydatom do zatrudnienia. A wbrew pozorom najczęściej nie ma to nic wspólnego z treścią oferty, charakterem pracy itp. Nie chodzi nawet o to, że coraz częściej widzi się oferty z których wynika, że pracodawca oczekuje od kandydata do pracy używania prywatnego samochodu osobowego do wykonywania pracy, na potrzeby jego działalności gospodarczej, beż najmniejszej wzmianki o wylizingowaniu pojazdu od pracownika, rekompensacie zużycia pojazdu czy nawet kosztów paliwa. W wielu przypadkach wymóg prawa jazdy podawany przez „buraczanego” pracodawcę jest tak absurdalny, trudny do wyjaśnienia w powiązaniu z ofertą pracy, że zainteresowali się tym dziennikarze, prosząc kilku ogłoszeniodawców o jego uzasadnienie merytoryczne. Wówczas następowało zdziwienie, rozpaczliwe poszukiwanie możliwości jakiegokolwiek uzasadnienia którego nie było… a w jednym przypadku pracodawca stwierdził dobitnie, że co prawda wymóg posiadania prawa jazdy nie ma rzeczywiście żadnego uzasadnienia w proponowanej przez niego pracy, ale on uważa po prostu posiadanie prawa jazdy na dowód „odpowiedniego” poziomu rozwoju osobistego i kultury człowieka i tylko z takimi kandydatami chce rozmawiać o zatrudnieniu (chodziło o proste prace fizyczne).
Także powszechny staje się wymóg posiadania podstawowych kompetencji językowych, czemu towarzyszy stała „makaronizacja” języka polskiego mimo jego rzekomej ustawowej ochrony. Niestety młodzież do 26 roku życia oraz osoby po 50 roku życia często tej umiejętności nie posiadają. Osoby młode mogą ją posiadać, lecz jeszcze w zbyt niskim stopniu (szkolnym), a starsze - w już zbyt niskim stopniu, co wymaga szkolenia uzupełniającego.
W chwili obecnej nauka języka obcego doprowadzająca do uzyskania podstawowego certyfikatu jest wyłącznie domeną zamkniętego biznesu, odbywa się wyłącznie na zasadach komercyjnych (odpłatnie). Dokładnie tak samo jest z kursami prowadzącymi do uzyskania prawa jazdy: to biznes. Nie jest to objęte żadną pomocą PUP.
Wiele osób bezrobotnych i to zarówno młodych jak i z grupy „50+” ratowało się - staraniem się o pracę jako pracownik ochrony np. w dużych sklepach, hipermarketach itp. Jest to praca bardzo nisko płatna ( 5 – 7,5 zł/h), ale jest; można w przyszłości wykazać się jakąkolwiek pracą (stażem) a te 700 zł miesięcznie to także „więcej niż zero”. Coraz rzadziej jednak można uzyskać taką pracę bez kwalifikacji wynikających ze szkolenia specjalistycznego pracowników ochrony (kwalifikacje I stopnia).
Dlaczego ja to piszę?
Dlatego, nawiązując do tego co na wstępie - że Powiatowy Urząd Pracy w Szczecinie odmawia finansowania indywidualnych szkoleń na prawo jazdy, finansowania podstawowych kursów językowych a także finansowania szkoleń na kwalifikowanego pracownika ochrony. PUP nie przyjmuje nawet takich wniosków. Jednocześnie w planie szkoleń grupowych na rok 2012 opracowanych przez PUP nie ma ani szkoleń na prawo jazdy, ani kursów językowych ani szkoleń podstawowych dla pracowników ochrony.
Nieuchronnie prowadzi to do następujących wniosków:
1. Celem Urzędów Pracy nie jest skuteczne zmniejszenie stopy bezrobocia. Urzędy widocznie potrzebują bezrobocia dla uzasadnienia własnego istnienia, stanu zatrudnienia, budżetu na koszty działalności. Urzędy Pracy by istnieć muszą coś robić więc symulują działania "zmniejszające bezrobocie" ale tak by ono w żadnym przypadku nie zmalało w stopniu im zagrażającym.
2. Istnieje jakaś forma zmowy biznesowej, wyłączająca pewne obszary biznesowe z innych działań a już szczególnie z działań pomocowych, nieodpłatnych. Dlatego zrobić prawo jazdy oraz uczyć się języka obcego można w Polsce wyłącznie odpłatnie a jednocześnie powszechne i nie zawsze uzasadnione wymagania pracodawców wobec kandydatów - napędzają ten interes.
To oczywiście moje prywatne, nieco przewrotne wnioski, być może nieco prowokacyjne, ale jedyne jakie mi przychodzą do głowy i posiadają przy tym znamiona pewnej logiczności. Logiczność która powinna stać się przedmiotem zainteresowania właściwych instytucji kontrolnych.