BLOG PAWŁA ANTONIEGO BARANOWSKIEGO O PRZYCZYNACH I SKUTKACH BEZROBOCIA W CZASIE RZĄDÓW PO (TUSKA), ORAZ INNYCH WAŻNYCH SPRAWACH W OKRESIE 2011 - 2016
MOTTO: UCZCIWY CZŁOWIEK NIE MOŻE DZIŚ MILCZEĆ A MILCZĄCY CZŁOWIEK NIE JEST DZIŚ UCZCIWY.

25/09/2011

10.
Pajac straszący emerytów.

Przysłowiowy "nagły szlag" mnie trafia, kiedy wyjdzie któryś z naszych politycznych pajaców i zaczyna „ostrzegać” społeczeństwo:

… Wy tam sobie nie myślcie, że emerytury - to będą wystarczały na normalne życie. Warunki demograficzne powodują oraz kryzys gospodarczy, że to może być 30% lub 40% pensji otrzymywanej przed uzyskaniem prawa do emerytury. Trzeba oszczędzać, samemu się starać, oddzielnie się "prywatnie" ubezpieczyć w III filarze, bo system nie wyrabia, wpłaty do ZUS maleją i nie wystarczają nawet na wypłaty bieżące dla obecnych emerytów. Ludność się kurczy, PKB spada, społeczeństwo się starzeje, emerytów przybywa – więc dlatego emerytura będzie wynosiła 500 góra 600 złotych a resztę to musicie sobie sami zaoszczędzić z tego, czego my wam nie damy rady corocznie zabierać…

Niestety. Nie wygląda to zazwyczaj na występ jakiegoś clowna… Raczej bardziej chyba - grabarza albo… jego syna – grabarczyka. Tylko - jeszcze bardziej niż grabarczyk wkurza.

Wiem - że nie wszystko wiem. To znaczy, że mechanizmy ubezpieczenia powszechnego są dość skomplikowane i działają na znacznej liczbie zmiennych, ale… przecież nie są nieznane albo niemożliwe do kontrolowania. Wszystko to przecież nie jest skazane na przypadek, ślepy traf.

Zawsze wówczas przychodzi mi na myśli porównanie:

Podobieństwo o budowie domu.
Załóżmy, że chcemy mieć na stare lata dom. Taki zwyczajny, standardowy, żadne tam wodotryski...
Co w związku z tym robimy?
Zastanawiamy się najpierw – jaki powinien być aby spełnił podstawowe założenia: niezbyt mały ale i nie duży. Optymalna wielkość w stosunku do kosztów ogrzewania i eksploatacji. Musi mieć choć jedno wejście bez schodów – bo nie wiadomo czy i jak długo jeszcze będziemy mogli po schodach wchodzić. Musi być wygodna łazienka na parterze, ale i oddzielny, mniejszy natrysk bez żadnych progów, by łatwiej było wejść pod prysznic przy trudnościach z chodzeniem, jakie ewentualnie wkrótce mogą nas dopaść. W łazience powinno być miejsce na zamontowanie dodatkowych urządzeń i uchwytów dla niepełnosprawnych, bo nie mamy gwarancji, jak długo jeszcze pełnosprawni pozostaniemy. Doświadczenie życiowe podpowiada nam jednak, że nasz stan zdrowia oraz sprawność będzie się z wiekiem raczej pogarszała a nie poprawiała. Musi mieć wydzielony pokoik z mini-łazienką także na poddaszu, aby ewentualnie miał odpowiednie miejsce pobytu ktoś (opiekunka), kto się będzie nami opiekował w czasie choroby... przydałaby się mini-klimatyzacja przynajmniej jednego pokoju – na duże upały. I tak dalej; planujemy – przewidując typowe dla sytuacji okoliczności jakie da się przewidzieć. Ostatecznie nie jest to trudne, korzystamy z doświadczenia życiowego i dostępnej powszechnie wiedzy. Następnie zamawiamy projekt, podając wszystkie nasze wymyślone wcześniej założenia i warunku do uwzględnienia w projekcie. Ustalamy górną granicę kosztu zgodnie z posiadanymi możliwościami albo rozpoczynamy intensywne gromadzenie gotówki, jeśli mamy jej zbyt mało… i tak dalej...
Ogólnie – i to jest w tym najistotniejsze – najpierw określamy co nam potrzeba, jakie są minimalne wymagania, by całe przedsięwzięcie, wysiłek i wydatek miał sens… a następnie ustalamy - co należy zrobić, by założony cel osiągnąć i realizujemy ten scenariusz, krok po kroku… Jeśli cel jest logiczny a jednocześnie rozsądny - to środki do jego realizacji należy korygować a nie tenże cel. Po to właśnie jest opisane powyżej rozsądne planowanie.

Wydaje się to aż nadto oczywiste. Logiczne nawet dla dziecka.

W związku z tym, zawsze jednak nurtuje mnie proste pytanie: dlaczego wszelka taka logika nagle wszystkich opuszcza, gdy rozmowa przechodzi na temat emerytur.
Czy w przypadku emerytur nie można tak samo? To by przecież było dokładnie tak samo oczywiste jak w przypadku domu. A nagle - założenia wstępne zmieniają się na przeciwne. Dlaczego?

Emerytura ma stanowić środki do zaspokojenia podstawowych, standardowych potrzeb człowieka, który już pracował tyle ile „się należy”, spełnił swoją część umowy ubezpieczeniowej i teraz ubezpieczenie, Dokładniej Państwowy Zakład Ubezpieczeń - ma zrealizować swoją część umowy. Jeśli emerytura ma stanowić środki do życia to musi wynosić… tyle ile musi, ile wynika z aktualnego układu cen i kosztów.
Z samej zasady – musi się dać za to żyć i opłacić standardowe koszty mieszkania, leczenia, ubrania, podstawowych potrzeb życiowych i kulturalnych. A ponieważ ludzie zarabiają bardzo różnie - w zależności od tego ile „wytwarzają”, to załóżmy że wysokość emerytury powinna odpowiadać ostatnim zarobkom, ale jednak nie mniej niż kwota potrzebna do utrzymania podstawowego standardu życia. Niechby tym minimum była choćby ustawowo określona najniższa płaca, ale traktowana jako netto. A to dlatego, że właśnie przy ustalaniu ustawowej najniższej płacy bierze się pod uwagę układ cen i kosztów, urealnia się ją do sytuacji.
Jest to odpowiednik ustaleń szczegółowych przyszłego domu – czyli skutku jaki ma zostać uzyskany.

Potem fachowcy mają się zastanowić co należy zrobić aby uzyskać taką wysokość emerytury. Podobnie jak projektant domu miał wykorzystać swoją wiedzę by uzyskać produkt odpowiadający wszystkim początkowym, wstępnym założeniom i na dodatek mieszczący się w granicach kosztu, tak i organizatorzy systemu emerytalnego mają się zastanowić, co należy zrobić aby emerytura wyszła taka jak ma być, jaka musi być.

Nie wiem, czy ta różnica ze stanem obecnym jest wystarczająco zrozumiała dla czytelnika, ale chodzi tu po postu o filozofię założenia wstępnego.
Nie – „robimy to jak robimy, jak dotychczas było a na końcu zobaczymy ile nam wyjdzie” a zupełnie odwrotnie: „robimy to co potrzeba, aby nam wyszło tyle ile musi nam wyjść”!
To – ile musi wyjść – ma być punktem wyjścia dla wszystkich następujących po tym działań.
Czy to nie jest proste i oczywiste?

Ale oczywiście zaraz sceptycy się rzucą na mnie jak te wściekłe piranie: skąd na to pieniądze… System ubezpieczenia emerytalnego ma zgromadzić na to pieniądze. Po to jest.
System musi być oszczędny, powszechny, równy, wydajny i tak skonstruowany, aby gromadził dość pieniędzy. Ubezpieczenie emerytalne jako fundusz musi być "szczelne" zarówno po stronie zobowiązanych do płacenia składek jak i zarządzających nimi a w stopniu skrajnym od dawna nie jest. Składka ma być tak ustalona w stosunku do innych kosztów, by dawała możliwość wypłacania takiej emerytury. System musi być szczelny i powszechny. Jeśli zasoby pochodzące ze składek maleją z przyczyn demograficznych, to trzeba temu przeciwdziałać "demograficznie", bo zjawiska demograficzne to nie jest jakieś fatum, ani dopust Boży. Nie tylko chodzi tu o budżet emerytalny w jego całkowitym wymiarze, a o sposób gospodarowania nim i podziału. Wreszcie to nie zasoby ubezpieczenia mają dotować potrzeby gospodarcze skarbu Państwa czy Ministerstwa Finansów a odwrotnie; może skarb Państwa coś czasem dorzucić do systemu emerytalnego, który powinien być jednocześnie ze skarbu państwa bezwzględnie wydzielony.

Wszystko da się zrobić normalnie. Tylko dlaczego się nie próbuje a wysyła cholernego "pajaca" do straszenia?

Odwiedziny: