Strona rządowa zawarła w projekcie ustawy zmieniającym system emerytalny zasadę uzależniającą prawo do przejścia na emeryturę z ukończeniem 67 roku życia, tak dla mężczyzn jak i dla kobiet, z jednoczesnym oczekiwaniem wykazania wymaganego minimalnego stażu ubezpieczeniowego (25 lat dla mężczyzn i 15 lat dla kobiet) oraz gwarancją emerytury minimalnej.
Jak dotychczas Premier wypowiadając się w tej sprawie, nie wyraził najmniejszej nawet chęci do jakiejkolwiek zmiany stanowiska rządowego. Jest to postawa tyleż butna i antydemokratyczna, co infantylna – gdy z jednej strony rozwija się platformę konsultacji społecznych, dyskusji, debaty publicznej a z drugiej strony nie ma najmniejszych oznak nawet teoretycznej gotowości do zmiany stanowiska. Widocznie Premier uważa, że konsultacje społeczne są po to, aby „ludziska sobie pogadali, ponarzekali a my i tak zrobimy swoje, bo to nie podlega dyskusji” albo traktuje konsultacje społeczne i całą dyskusję medialną wyłącznie jako formę przekazu jednostronnego, to znaczy platformę propagandy, przekonywania wszystkich do swojego zdania bez najmniejszej możliwości i zamiaru zmodyfikowania go.
Z drugiej strony – Solidarność a także odrębnie – SLD po pierwsze żądają referendum w tej sprawie, czyli przyznania prawa do decyzji większości demokratycznej, a po drugie wysuwa kontrpropozycję, by na emeryturę można było przejść po 40 latach pracy (mężczyzna) i 35 lat pracy (kobieta), niezależnie od wieku. Ogólnie – by staż pracy decydował o przejściu na emeryturę a nie wiek.
Oczywiście narzuca to wiele pytań i wątpliwości, ale strony jak widać nie chcą i nie organizują rozmów, by te wątpliwości wyjaśniać i dążyć do wypracowania kompromisu.
Przyznam, że nie odpowiadają mi propozycje SLD i Solidarności, ani co do referendum, ani co do uzależnienia prawa do emerytury tylko od stażu pracy, a to z tego powodu, że sytuacja ogólnie nie sprzyja rozumnemu czy może "rozumowemu" załatwieniu tego problemu, więc referendum będzie jedynie bezmyślnym, emocjonalnym więc sterowanym plebiscytem. Podobnie nie odpowiada mi buta Premiera i jego bezkompromisowe stanowisko.
Wątpliwości są jakoś, lepiej lub gorzej artykułowane przez dziennikarzy, polityków i blogerów, każdy kto interesuje się życiem codziennym może je poznać i nawet zająć stanowisko w tych sprawach, choćby w Internecie.
Chciałbym tu jednak zadać pytanie zasadnicze: dlaczego może być tylko tak – lub tak. Przecież mieliśmy już całkiem niedawno system dwutorowy, gdzie do przejścia na emeryturę wystarczyło spełnić jeden z warunków; albo stażu, albo wieku. Możliwość przejścia na emeryturę po uzyskaniu stażu pracy 40 lat mogłoby być wykorzystane przez mężczyzn wcześnie rozpoczynających pracę zawodową, a osoby które zaczęły pracę później, po studiach, po wojsku, po urodzeniu i odchowaniu dzieci itp. – korzystałyby z możliwości uzyskania emerytury związanego z wiekiem, bez uwzględniania stażu (prócz tego minimalnego).
Dlaczego system nie może być dwutorowy, równoległy. Wymagałoby to oczywiście analizy finansowej i symulacji na danych statystycznych, czy taki układ, uniwersalny i bardziej prospołeczny – spełniłby oczekiwane po reformie kryteria ekonomiczne dla budżetu, bo to przecież jest istotą tej reformy: pieniądze a nie ludzie są tu ważne (dla projektodawców).
Tak czy inaczej pozostaje wiele wątpliwości ale jak dotychczas nikt nie okazuje woli czy zamiaru wyjaśniania ich społeczeństwu.