Zaroiło się nagle w mediach od ogłupiających wypowiedzi publicznych w sprawie reformy emerytalnej.
Jestem daleki od poddawania się przesadnej wierze w teorie spiskowe, z drugiej strony jednak wiem, że istnieje i działa wielka liczba ludzi, w tym i zawodowych dziennikarzy mających za zadanie siać niezrozumienie, mącić w głowach, mnożyć wersje tych samych wiadomości tak by nikt już nie był pewien, kto ma rację; czy ci co zaprzeczają sensowi reformy emerytalnej, czy ci co ją bezrefleksyjnie promują czy też ci co mają do tego stosunek ambiwalentny.
Widzę, że z wielkim naciskiem zaczyna być lansowane zdanie, że „wydłużenie pracy do 67 roku życia da wyższe emerytury”.
TO KŁAMSTWO.
TA REFORMA NIE POLEGA NA „PRZEDŁUŻENIU STAŻU PRACY DO 67 ROKU ŻYCIA”.
POLEGA ONA TYLKO NA PRZESUNIĘCIU DO 67 ROKU ŻYCIA CHWILI UZYSKANIA PRAWA DO EMERYTURY, NIE GWARANTUJĄC JEJ WYSOKOŚCI
Jest ogromne bezrobocie i stale się ono zwiększa. Szczególnie gwałtownie zaczęło przybywać kobiet bezrobotnych. W styczniu na przykład przybyło ponad sto tysięcy (100 000) kobiet bezrobotnych w porównaniu do nowych kilkunastu tysięcy zarejestrowanych bezrobotnych mężczyzn. Tragicznie i to bez względu na płeć - wygląda sytuacja w grupie pracowników starszych, po umownie przyjętym pięćdziesiątym roku życia. Reforma wieku emerytalnego wydłuża czas oczekiwania na prawo do przejścia na emeryturę o dwa lata dla mężczyzn i o siedem lat dla kobiet. Rząd nie proponuje żadnych rzeczywistych działań zmniejszających bezrobocie, zwiększających szanse na zatrudnienie. Reforma wieku emerytalnego także nie zawiera takich działań, a powinny one poprzedzać wydłużenie wieku emerytalnego. Każdy kto chce pracować - powinien móc pracować i wówczas dopiero można wydłużać okres aktywności zawodowej przed uzyskaniem prawa do emerytury z ZUS. Zmiana ta jest obecnie nakierowana wyłącznie na oszczędności w budżecie, kosztem pogorszenia i tak już tragicznej sytuacji.
Przesunięcie o dwa lata wieku uprawniającego do przejścia na emeryturę może wysokość emerytur powiększyć wyłącznie dla tych osób starszych w wieku przedemerytalnym, które będą gdzieś zatrudnione na zasadach generujących odprowadzanie składek społecznych (np. umowie o pracę). Pozostałe osoby, bezrobotne oraz te nieaktywne zawodowo będą musiały po prostu dłużej czekać na swoją głodową emeryturę.
Rząd powinien najpierw podjąć działania poprawiające sytuację na rynku pracy osób w wieku po 45 czy 50 roku życia, stworzyć szansę na rzeczywistą pracę do 67 roku życia, a potem dopiero wprowadzić zmianę wieku emerytalnego. Dziś – wydłużenie wieku emerytalnego jest wyłącznie działaniem antyspołecznym, cyniczną decyzją nie liczącą się z kosztami społecznymi, z kosztami ludzkimi.
Nikt jak dotychczas nie przedstawił publicznie propozycji działań alternatywnych do propozycji wydłużenia czasu oczekiwania na emeryturę, dających podobny efekt dla budżetu państwa. Jak się wydaje, patrząc i na inne kraje europejskie – przesunięcie wieku nabycia prawa do emerytury zdaje się nieuniknione. Działanie innych krajów (Niemcy – w 2010 roku) uwiarygodniają sensowność propozycji rządowej. Ale to nie może być działanie nie liczące się z realiami bezrobocia, nie liczące się z ofiarami. Emerytury trzeba zreformować, ale trzeba to zrobić od początku, we właściwej kolejności. Rząd Donalda Tuska zaczął od końca.
Obecna propozycja rządu przedłuża czas bezrobocia a nie czas pracy – do 67 roku życia, a to jest niedopuszczalne.
Wszyscy, którzy publicznie twierdzą, że Rząd proponuje „wydłużenie czasu pracy do 67 roku życia” – bezczelnie i karygodnie łżą i działają przeciwko społeczeństwu.