Najbardziej dziwne jest to, że wszelkie działania jakie są dotychczas
podejmowane w celu powrotu do pracy osób bezrobotnych z grupy wiekowej
zwanej „50 plus” – są adresowane czy kierowane do tych bezrobotnych.
Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę, że to paskudna pozostałość po ustroju
gospodarczym PRL-u, kiedy nie było problemu „braku miejsc pracy” a sama
praca była podstawowym obowiązkiem obywatelskim. Kiedy trzeba było
zatrudnić człowieka, to zawsze znajdowało się dla niego miejsce pracy, a
jeśli były z tym trudności – to owo miejsce pracy było dla niego
tworzone. Oczywiście aż strach wspominać o konsekwencjach ekonomicznych
tego, ale ponieważ pracodawcą było państwo, jakoś się one „rozmydlały” w
całości – tak że nie rzucały się w oczy zbyt dociekliwych ekonomistów,
szczególnie tych co się naczytali wrogiej ideowo, fachowej
kapitalistycznej literatury zachodniej…
Dziś łatwo jest tak sobie pokpiwać z tego, ale przyznam, że inaczej
nie umiem sobie wytłumaczyć tego zadziwiającego do dziś zjawiska, że nikt
nie wiąże bezrobocia z gospodarką, ze sferą przedsiębiorstw a
wyłącznie kojarzy się ten problem z ludźmi, szczególnie tymi
zarejestrowanymi w urzędach pracy.
Moim zdaniem to ewidentna pozostałość dawnego ustroju, pozostałość w
umysłach obecnych polityków i urzędników w większości w „komunie”
niegdyś dorastających.
Tymczasem bezrobocie dotyczy przecież stanu gospodarki, bo polega na
redukcji ilości miejsc pracy stosownie do redukcji potrzeb i możliwości
ekonomicznych przedsiębiorstw, przekładającej się na redukcję
zatrudnienia. Bezrobocie to brak miejsc pracy a nie brak aktywności
ludzi w wieku produkcyjnym. Owszem: ten "brak aktywności" jest dramatycznym skutkiem bezrobocia a nie jego przyczyną.
Zjawisko to ma oczywiście swoje odzwierciedlenie w urzędniczej
nowomowie, w bełkocie specyficznego języka urzędowego a jednym z takich
ulubionych przez urzędników durnych określeń jest „aktywizacja
bezrobotnych”. To nosi po prostu znamiona jakiejś gigantycznej paranoi,
że powołano ogromną machinę tzw. instytucji rynku pracy a nie stworzono w
rzeczywistości autentycznego i zrównoważonego rynku pracy, ponadto cała
ta machina obraca się wokół człowieka pozbawionego zatrudnienia i jego
chce koniecznie „aktywizować” pomimo że w rzeczywistości trzeba
aktywizować gospodarkę, która zlikwidowała miejsce pracy tegoż
bezrobotnego i nie wytworzyła dla niego innego miejsca pracy. W ten
sposób kosztem gigantycznego marnotrawstwa środków publicznych szkoli
się osobę bezrobotną, doradza się jej, wspiera się ją psychologicznie,
motywuje do ciągłego biegania i szukania tego – czego nie ma – a
ostatecznie i niezmiennie osoba ta po prostu „odbija się” od muru
niemożności niezmiennie i niezależnie od natężenia swojej aktywności
dowiadując się, że żadnego miejsca pracy dla niej nie ma!
Przecież to jest jakieś szaleństwo, obłęd ludzi odpowiedzialnych w
rządzie za sferę gospodarki i pracy! Trzeba to natychmiast przerwać!
Niestety; w najbliższej przyszłości nie widać szans na zmianę tego
absurdalnego stanu. Z jednej strony zapowiada się wyhamowanie gospodarki
w najbliższym roku, pogorszenie sytuacji, czyli prędzej – dalsze
redukcje zatrudnienia zarówno w gospodarce w sferze przedsiębiorstw jak i
konieczność oszczędności wydatków państwa w sferze budżetowej. Z
drugiej strony w obecnym czasie trwa właśnie weryfikacja, kwalifikacja i
ocena nowych projektów EFS z dofinansowaniem unijnym, dotyczących
„aktywizacji bezrobotnych” poprzez szkolenia i inne formy działania
jakie przewiduje ustawa o promocji zatrudnienia a jakie są w tej
sytuacji absolutnie nieskuteczne.
Wszystko więc wskazuje na to, że wspomniany „chocholi taniec”, polka „platformerska” wokół bezrobocia będzie trwał nadal.
W tym wszystkim zapomniano tylko o najważniejszym: o tym, że zaledwie 17
na 100 bezrobotnych statystycznie licząc ma prawo do czasowego zasiłku
dla bezrobotnych a pozostali, w tym szczególnie osoby w wieku 50 plus –
nie posiadają takiego prawa i nie maja innego źródła środków niezbędnych
do życia. Widać tu ewidentnie znieczulicę, tumiwisizm, ograniczenie
moralne urzędników i decydentów mające swoje źródło w ideologii rządu
Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej. Sytuacja staje się dramatyczna i
nie widać żadnych możliwości powstrzymania zaplanowanego i
realizowanego już scenariusza, poza ewentualnym (bardzo mało
prawdopodobnym) bardzo licznym, głośnym i spektakularnym protestem
społecznym, który jak dotychczas czasem potrafił wyrwać rządzących z
letargu samouwielbienia i z poczucia bezkarności, z
nieodpowiedzialności.
Są więc dwa problemy: działania zwalczające bezrobocie muszą zostać
nakierowane na gospodarkę (tworzenie czy odtwarzanie miejsc pracy) a nie
na osoby bezrobotne których aktywność w poszukiwaniu zatrudnienia jak
dotychczas rozbija się o brak zapotrzebowania na ich pracę.
Drugi pilny problem – to brak środków do życia trapiący wielu ludzi
długotrwale już bezskutecznie poszukujących zatrudnienia, szczególnie z
grupy 50 plus. Ten problem wymaga moim zdaniem pilnego wdrożenia
jakiegoś nowego doraźnego rozwiązania, bo nie może on zostać rozwiązany
ani w ramach zasiłków dla bezrobotnych (z powodu przepisów) , ani też w
ramach funkcjonowania ustawy o pomocy społecznej. Istniejące przepisy
muszą być pilnie znowelizowane, albo uzupełnione o szczególną, celową
pomoc adresowaną do osób długotrwale bezrobotnych aktywnie poszukujących
zatrudnienia, które nie mają już lub w ogóle nie miały prawa do zasiłku
dla bezrobotnych wynikającego z ustawy o promocji zatrudnienia. Musi
powstać na czas kryzysu dodatkowa forma jakiegoś świadczenia dla tej
grupy bezrobotnych, być może współfinansowanego z budżetów powiatów czy
gmin, gdyż jak to uzasadniałem we wcześniejszym felietonie –
pozostawanie w gotowości do podjęcia zatrudnienia wymaga posiadania
przez cały czas minimalnych środków do zaspokojenia podstawowych potrzeb
bezrobotnego, i w tym sensie zasiłek dla bezrobotnych powinien być
przyznawany co miesiąc aż do chwili rzeczywistego zatrudnienia,
niezależnie od czasu poszukiwania tego zatrudnienia. Dziś bezrobotni z
grupy 50 plus zostali bez środków do życia, porzuceni przez państwo,
odtrąceni przez społeczeństwo, zdani wyłącznie na siebie i pomoc swoich
ewentualnych bliskich – co z kolei jest formą ukrytego, nielegalnego
opodatkowania osób zatrudnionych i emerytów na rzecz utrzymania osób
bezrobotnych, od czego się państwo odżegnuje łamiąc przy tym
obowiązujące zapisy Konstytucji RP.
Państwo Platformy Obywatelskiej udaje, że nie ma żadnego państwa, nie ma
obowiązków, nie ma też żadnej Konstytucji, albo ona "nas nie obowiązuje"…