Otóż prawo krajowe zmodyfikowane pod wpływem dyrektyw unijnych, zabrania nierównego traktowania obywateli w sprawach zatrudnienia, pod jakimkolwiek właściwie względem. Rozpatruję to w aspekcie procesu przyjęcia do pracy, procesu rekrutacji kandydatów do zatrudnienia. Kodeks wymienia literalnie informacje, jakich rekruter lub ewentualny pracodawca ma prawo żądać od kandydata. To zamknięta i krótka lista, konkretnie sformułowana w Art. 22 1 §1 Kodeksu Pracy. Oznacza to, że zakres pytań możliwych do zadania kandydatowi do pracy jest ściśle określony i jest on nawet węższy, niż dotyczący kogoś już będącego pracownikiem.
Wspomniane dane, to:
- imię (imiona – jeśli w dowodzie osobistym ma wpisane więcej niż jedno) i nazwisko;
- imiona rodziców;
- data urodzenia;
- miejsce zamieszkania, ewentualnie adres dla korespondencji, jeśli jest inny;
- wykształcenie;
- przebieg dotychczasowego zatrudnienia;
I to wszystko!
Lista jest kompletna i zamknięta.
Jest to ważne właśnie w aspekcie nierównego traktowania; prawo zabrania pytania kandydata o cokolwiek co by łatwo mogło stać się przedmiotem dyskryminacji lub zostać podane jako takie.
Trzeba tu wyraźnie zaznaczyć, że nie jest to kwestią kultury, dobrej woli, dobrego wychowania rekrutera czy kadrowca a kwestią przestrzegania prawa sformułowanego jednoznacznie. Oczywiście kultury nie da się nie docenić, czy zastąpić przepisami, ale jednak tu chodzi o przepis prawa, nie pozostawiający żadnego miejsca na różne cechy osobowościowe człowieka to prawo realizującego. Jest to ważne, gdyż przepis ten jest powszechnie lekceważony, pomijany podczas rozmów z kandydatami do zatrudnienia i prowadzenia rekrutacji. Winnym nie wystarczy więc tu zarzucić braku kultury a po prostu niepraworządność.
Pracodawcy oraz działające w ich imieniu, z ich upoważnienia i na ich koszt firmy rekrutacyjne powszechnie łamią prawo pracy, nie tylko pod względem zatrudniania całkiem nielegalnego, nierejestrowanego, nastawionego na oszukanie Skarbu Państwa, bezprawnego nadużycia umów-zlecenia do zatrudniania (patrz: "Zatrudniasz na umowę-zlecenia zamiast na umowę o pracę – płać grzywnę 30.000 zł!), ale także i w tym zakresie; ustalają własne sposoby rozmów z kandydatami, sprzeczne z powyżej przedstawionym przepisem obowiązującego powszechnie prawa. Często są to żenujące, niby-magiczne podchody, oparte na jakiejś pseudopsychologii, i nie byłoby ostatecznie takie ważne, gdyby miało dostateczną alternatywę oraz nie decydowało dzisiaj o być albo nie być konkretnego człowieka poddanego takim „procedurom rekrutacyjnym”.
Wszystko to zaczyna przypominać jakiś potworny sen wariata, coś w stylu Franza Kafki.
Kandydaci pytani są bez oporów o stan cywilny, stan zdrowia, stan rodziny i plany „rozrodcze” na przyszłość, stan majątkowy i posiadane oszczędności, nazwisko panieńskie matki, stan majątkowy rodziców, własną przynależność polityczną i związkową oraz przynależność rodziców, narodowość i pochodzenie rodziców, itp. a nawet inne wręcz intymne sprawy osobiste.
Równie nagminną choć nieuregulowaną prawnie praktyką, jest przeprowadzanie nieformalnych „wywiadów” czy czasem wręcz „dochodzeń” co do osoby kandydata i powodów jego odejścia – w poprzednich jego miejscach zatrudnienia wymienionych w cv.
Nie wystarczy, że prawo nie wymienia tych pytań czy spraw jako dopuszczalne podczas rekrutacji; Kodeks Pracy wyraźnie określa w Art. 183a §1 wszystkie te sprawy których może dotyczyć nierówne traktowanie, w następnym paragrafie stwierdza, że nakazane powszechnie równe traktowanie w sprawach zatrudnienia oznacza obowiązek niedyskryminowania w jakikolwiek sposób, bezpośrednio lub pośrednio, z przyczyn w poprzednim paragrafie literalnie wymienionych.
Tymi okolicznościami dotyczącymi nawiązywania i rozwiązywania stosunku pracy, warunków zatrudnienia, awansowania, dostępu do szkoleń podnoszących kwalifikacje – wymienionymi w ustawie są:
płeć, wiek, niepełnosprawność, rasa, religia, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkowa, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientacja seksualna, rodzaj umowy o pracę ze względu na czas jej trwania oraz wymiar czasu pracy (etatu).
Naruszenie zasady równego traktowania następuje wtedy, gdy jedna lub kilka wymienionych przyczyn spowoduje odmowę nawiązania stosunku pracy, rozwiązanie istniejącego stosunku pracy, wpływa na wielkość wynagrodzenia, warunki pracy, pominięcie przy awansowaniu, nieprzyznanie jakichś świadczeń związanych z pracą, odmowę skierowania na szkolenie podnoszące kwalifikacje zawodowe.
Sprawa jest więc w prawie jednoznacznie unormowana, to jednak nie powstrzymuje samowoli i sobiepaństwa pracodawców.
Ten jak i wiele innych przepisów prawa jest absolutnie przez nich pomijany. Często mamy tu do czynienia z jakimś dziwnym nastawieniem „antypaństwowym” czy „antyregulacyjnym”, co by można zobrazować dawnym szlacheckim zawołaniem: „Szlachcic na zagrodzie – równy wojewodzie!” Tak i przedsiębiorca-buc w sprawach zatrudniania – w jakimś „anarchistycznym” oszołomieniu nic sobie nie robi z obowiązującego prawa pracy, często nawet już w ofertach zatrudnienia udostępnianych publicznie podając sformułowania jaskrawo kolidujące z tymi przepisami Kodeksu Pracy. Jedynie Powiatowe Urzędy Pracy odmawiają przyjmowania i publikowania takich ogłoszeń i... być może dlatego mają tak mało ofert.
Jest to zjawisko które warto zauważyć i potępić publicznie. Być może to detal, ale włącza się to w całą masę podobnych zjawisk, tworząc obraz otaczającej nas rzeczywistości, obraz władzy, rządu, stanu państwa. To dziś obraz bardzo negatywny.
Nie znam żadnych przesłanek, które by mogły uzasadniać twierdzenie, że władza nie może nad tym zapanować, szczególnie, gdy szefem rządu jest przywódca największego ugrupowania politycznego, koalicji PO-PSL, posiadającego większość a obu izbach parlamentu. Dlatego przyjmuję za wyjaśnienie, iż taka jest wola władzy. Że to właśnie zostało zaplanowane i jest realizowane, przy współpracy sądów i odpowiedniej postawie Państwowej Inspekcji Pracy (podległej Sejmowi czyli większości parlamentarnej). Oczywiście nie sposób tego też nie łączyć ze sprawą absolutnej nierównowagi stron na rzekomym „rynku pracy”, który właśnie z powodu tej nierównowagi nie może być z definicji traktowany jak faktyczny rynek. To właśnie daje wraz z ogromnym bezrobociem (z którym władza nie walczy) okazję pracodawcom do zachowań bezprawnych, pozostających poza krytyką i praktycznie bezkarnych.
Władzę się bierze świadomie, starając się o nią z dużym nakładem środków, po to by ją sprawować a nie – by inni tego robić nie mogli.
Daje ona mnóstwo możliwości, przywilejów ale i odpowiedzialność; nie tylko odpowiedzialność „polityczną”, czyli „przed Bogiem i historią”, ale odpowiedzialność prawną i bezpośrednią.
Przede wszystkim władza kształtuje los ludzi, los nie jakiś abstrakcyjny, statystyczny a rzeczywisty i nieraz bolesny, jak nędza, bezrobocie, bezdomność i śmierć. Tego dotyczy odpowiedzialność władzy.
Zadaniem opinii publicznej jest informowanie władzy o szczegółowych realiach, by wzmocnić jej odpowiedzialność i wspomóc działanie, ale przede wszystkim – wytrącić jej argument rzekomej niewiedzy.
Daje ona mnóstwo możliwości, przywilejów ale i odpowiedzialność; nie tylko odpowiedzialność „polityczną”, czyli „przed Bogiem i historią”, ale odpowiedzialność prawną i bezpośrednią.
Przede wszystkim władza kształtuje los ludzi, los nie jakiś abstrakcyjny, statystyczny a rzeczywisty i nieraz bolesny, jak nędza, bezrobocie, bezdomność i śmierć. Tego dotyczy odpowiedzialność władzy.
Zadaniem opinii publicznej jest informowanie władzy o szczegółowych realiach, by wzmocnić jej odpowiedzialność i wspomóc działanie, ale przede wszystkim – wytrącić jej argument rzekomej niewiedzy.