Przede wszystkim – dotyczyć ono ma zarówno pracodawców jak i bezrobotnych.
Należy zdobyć ofertę zatrudnienia.
Urzędy pracy muszą ściśle trzymać się prawa a w tym celu muszą wymagać całkowitej zgodności ofert zatrudnienia z prawem, w tym przypadku z ustawą Kodeks Pracy, ustawą o promocji zatrudnienia oraz każdym innym przepisem obowiązującego prawa, w tym i regulacji Unijnych. Jeśli wiec pracodawca chciałby poszukiwanemu pracownikowi zapłacić mniej za pracę na pełny wymiar czasu pracy niż wynosi ustalone prawem minimalne wynagrodzenie – to jego oferta nie zostanie w Urzędzie Pracy przyjęta, gdyż urząd pracy będąc instytucją samorządu terytorialnego nie może współpracować w działaniach łamiących prawo.
Jeśli pracodawca chciałby na stanowisko swojej sekretarki czy asystentki koniecznie zatrudnić kobietę w wieku do 35 lat, bezdzietną i nie planującą dziecka, blondynkę o „atrakcyjnym wyglądzie” płynnie posługującą się co najmniej dwoma językami obcymi już nie mówiąc o własnym – to także taka oferta nie zostanie przyjęta w urzędzie pracy z wyżej wymienionych powodów. Łamie ona tyle przepisów prawa, że nadaje się jedynie do prokuratury lub co najmniej do Państwowej Inspekcji Pracy.
To niewątpliwie ogranicza liczbę ofert jakimi dysponują urzędy pracy, bo świadomość prawa jest dziś wśród przedsiębiorców wypierana przez podejście anarchistyczne i poczucie bezkarności pod „parasolem ochronnym” syndykatu biznesowo-politycznego z PO.
Z drugiej strony wiele instytucji ma obowiązek korzystania z pośrednictwa urzędów pracy przy poszukiwaniu pracowników.
Prowadząc pośrednictwo dla pracodawcy, pracownik urzędu powinien przede wszystkim zbadać, czy w bazie danych osób zarejestrowanych ma osobę lub osoby odpowiadające oczekiwaniom tego pracodawcy a jeśli tak – to zaproponować pracodawcy te osoby jako kandydatury, oczekując wyboru tych z nich, z którymi pracodawca chciałby porozmawiać bezpośrednio na temat zatrudnienia. Urząd Pracy posiada przecież bardzo dużo informacji o osobach rejestrowanych, w zasadzie może posiadać ich więcej jeśli tylko nie jest to zabronione, więc może każdej ofercie przyporządkować osoby spełniające wymagania pracodawców. Z wybranymi w ten sposób kandydatami urząd powinien skontaktować się, wzywając ich do przyjęcia skierowania na rozmowę kwalifikacyjną, bo urząd ma prawo w takim przypadku kierować osoby bezrobotne do poszczególnych pracodawców a osoby te muszą i najczęściej chcą jak najszybciej podjąć odpowiednią dla nich pracę i po to przecież dobrowolnie zarejestrowały się w urzędzie pracy.
Zakładam, że zmniejszanie bezrobocia, czy też „walkę z bezrobociem” należy utożsamić z działaniami skutkującymi zmniejszaniem liczby osób zarejestrowanych jako bezrobotne w ten sposób, by spowodować ich zatrudnienie, najlepiej trwałe zatrudnienie. To dość logiczne: jeśli osoby zarejestrowane będą zatrudniane, to będzie się zmniejszała ich liczba w rejestrze PUP czyli bezrobocie będzie malało, przynajmniej to rejestrowane bezrobocie. Ustawy jednakże nic nie mówią o bezrobociu nierejestrowanym.
Na tym polega pośrednictwo: na kojarzeniu podmiotu poszukującego pracownika z osobami poszukującymi pracy będącymi w rejestrze osób bezrobotnych.
Nic takiego jednak w urzędach pracy nie dzieje się.
Urząd pracy po prostu publikuje uzyskane oferty zatrudnienia na portalu Powszechnych Służb Zatrudnienia – przesyłając je do wspólnej bazy danych z wyszukiwarką, działającej na serwerach w Ministerstwie Pracy w Warszawie. Publikuje je także na własnej stronie internetowej oraz wewnątrz urzędu – na tablicach ogłoszeń, ewentualnie na wyświetlaczach (ekranach) umieszczonych w urzędzie w części dostępnej dla bezrobotnych. I na tym koniec działań urzędu pracy.
Bezrobotny który zapozna się z takim ogłoszeniem (a praktycznie – pierwsze kilka osób) i sam uważa się za spełniającego oczekiwania pracodawcy – ma się zgłosić do pośrednika pracy a ten wyda mu albo nie wyda skierowanie do kontaktu z pracodawcą.
Dzieje się tak miedzy innymi zgodnie z zasadą powszechnej dostępności ofert pracy a także pełnej dobrowolności usług oferowanych przez urzędy pracy.
Patrząc na to z drugiej strony, urząd który miałby świadczyć usługi pośrednictwa pracy dla osób bezrobotnych zarejestrowanych w tym urzędzie, powinien także każdą uzyskaną ofertę zatrudnienia porównywać z danymi osób zarejestrowanych dla określenia kandydatów do pracy spośród tychże właśnie osób pozostających w rejestrze bezrobotnych. W wyniku tego osoby spełniające wymagania pracodawcy uzyskiwałyby skierowanie do kontaktu z tym pracodawcą w sprawie zatrudnienia. Generalnie – urzędy pracy powinny starać się zmniejszyć liczbę zarejestrowanych bezrobotnych poprzez uzyskanie zatrudnienia dla jak największej ich liczby. Jak widać – pośrednictwo pracy dla pracodawców jak i dla bezrobotnych jest w zasadzie tym samym działaniem, da się połączyć a skutkiem tego ma być zatrudnienia osoby która była zarejestrowana jako bezrobotna.
Urzędy pracy zachowują się tak, jak prywatne agencje pośrednictwa, przy czym agencje prywatne wykazują więcej starań i aktywności – bo na tym zarabiają (od pracodawców), natomiast marazm w urzędach pracy wynika także i z tego, że nie muszą one zabiegać o pieniądze na płace i na działalność, bo te – niezależnie od wyników pracy urzędu mierzonych zatrudnianiem bezrobotnych – są gwarantowane przez władzę ze środków publicznych.
Jest wiele portali publikujących oferty zatrudnienia dostępne za darmo dla każdego przy finansowaniu np. z reklam, więc takie działanie urzędów pracy jak opisano powyżej, sporym kosztem środków publicznych – prowadzi do absurdu, marnotrawstwa, niegospodarności.
Powiatowe (Miejskie) Urzędy Pracy nie prowadzą rzeczywistego pośrednictwa pracy, dlatego mają tak mierne osiągnięcia.