W sprawie tego przeciwdziałania – którego nie ma, pomimo że jest ono konstytucyjnym obowiązkiem Państwa.
Któż by się jednak przejmował w Rządzie jakąś tam Konstytucją jakiejś tam Rzeczypospolitej Polskiej… Wszak mamy „Rząd Internacjonałów” i "uni już sami lepiej wiedzą co dla nas jest dobre…"
Zaczęły się pojawiać wyraźne naciski, żądania i argumenty ze strony organizacji „pracodawców” – na odblokowanie zasobów Funduszu Pracy. Chodzi o fundusz tworzony z obowiązkowych składek pracodawców, przeznaczony na łagodzenie skutków bezrobocia i interwencje na rynku pracy w tworzenie nowych miejsc pracy, szkolenie pracowników itp. Obecnie jest tam niebagatelna kwota rzędu ponad 5 miliardów złotych. Problem w tym, że została ona „zablokowana” przez Ministra Finansów ze względu na jakieś mało sprecyzowane potrzeby zrównoważenia budżetu (mało sprecyzowane, ale i w tym ujęciu mało mnie interesujące).
Na przełomie roku 2010 i 2011 finansowanie potrzeb związanych z obsługą i zwalczaniem bezrobocia zostało w ten sposób przez Ministra Finansów zmniejszone dokładnie o połowę, a przecież nigdy nie było wystarczające. W 2012 roku także minimalnie przekracza ono połowę kwoty z 2010 roku.
Dlatego powszechnie w Urzędach Pracy brakuje pieniędzy; brakuje oczywiście dla bezrobotnych na staże, szkolenia i inną pomoc; – nie brakuje dla urzędników zatrudnionych w Urzędach Pracy a tym bardziej – w Ministerstwie.
Staże dla osób bezrobotnych były dość dobrym instrumentem wpływania na zatrudnianie bezrobotnych, bo pozwalały dokładniej „przyjrzeć się” stażyście w trakcie pracy, bez angażowania środków pracodawcy przeznaczonych na wynagrodzenia, co dość często pozwalało przełamywać opory, obawy, stereotypy i docelowo skutkowało zatrudnieniem tej osoby. Ponadto odbycie takiego stażu – jeśli nawet nie zakończyło się kontynuowaniem zatrudnienia przez organizatora stażu po jego zakończeniu, to dawało udokumentowane doświadczenie w praktycznym wykonywaniu jakichś czynności lub zadań a to z kolei – często pomagało bezrobotnemu przekonać do siebie jakiegoś innego pracodawcę; brak doświadczenia praktycznego przestawał być przeszkodą w uzyskaniu pracy, choćby dla absolwentów.
Na skutek zablokowania środków Funduszu Pracy w 2010 roku – ilość staży organizowanych dla bezrobotnych w 2011 roku spadła do 1/3 ilości staży z roku poprzedniego.
Inicjatywę poparł wreszcie Minister Pracy – Władysław Kosiniak Kamysz. Zapowiedział on złożenie – jeszcze do końca czerwca – wniosku formalnego do Ministra Finansów o odblokowanie wspomnianego funduszu, albo przynajmniej jakiejś istotnej kwoty w ramach funduszu. Jest to o tyle pilne, że z końcem czerwca na „rynek pracy” wchodzi ponad półmilionowa grupa tegorocznych absolwentów szkół, którzy będą szukać zatrudnienia a jak się szacuje około 100.000 z nich tego zatrudnienia z pewnością nie uzyska. W sierpniu br. rusza z kolei specjalny program pomocy dla bezrobotnych w wieku do 30 roku życia. Pomoc skierowana do młodych jest jak pamiętamy hasłem wyborczym Donalda Tuska, toteż trudno się dziwić, że Minister Pracy także uważa pomoc dla tej grupy bezrobotnych za ważną, twierdzi że „tej grupie bezrobotnych warto pomóc”.
Należy więc rozumieć, że ministerstwo już całkowicie „stanęło otworem” do osób starszych lecz w wieku przedemerytalnym i im już – podobnie jak dotychczas – żadnej rzeczywistej, realnej pomocy nie ma zamiaru udzielać.
Ciekawe swoją drogą, jakie będą dalsze losy wspomnianego wniosku jednego ministra do drugiego ministra bo to ciekawa forma porozumiewania się; widocznie ministrowie w rządzie Tuska nie umieją się już albo jeszcze porozumiewać bezpośrednio na posiedzeniach rządu a jedynie – poprzez wnioski na piśmie?
Poza tym; czy minister Kosiniak Kamysz sam wnioskował o zamrożenie środków Funduszu Pracy?
Czy sam wnioskował by Minister Rostowski ogołocił Urzędy Pracy ze środków przeznaczonych na realizowanie ustawy – i to jeszcze na dodatek z uzasadnieniem „potrzebą zracjonalizowania wydatków publicznych”?
Mam wrażenie, że nie. Że minister Rostowski sam, można by może nawet rzec – samowolnie, położył ciężką łapę na tych pieniądzach dla „zabezpieczenia doraźnych potrzeb Ministerstwa Finansów”.
Jeśli więc tak – to obawiam się, że ewentualny wniosek o odblokowanie finansów Funduszu – będzie tak samo zbagatelizowany, jak wcześniej zbagatelizowano potrzeby osób bezrobotnych i instytucji organizujących działania na rzecz zmniejszenia bezrobocia.
Pisałem już niedawno także, że zablokowanie tych środków może mieć swoje dobre strony; mianowicie tylko dzięki temu środki te jeszcze są. Kierując się doświadczeniem i obserwacją bezpośrednią obawiam się, że gdyby nie to, zostałyby one zmarnowane, roztrwonione, przepuszczone i rozdane bez żadnego trwałego efektu dla bezrobocia.
Potrzebne są działania na rzecz trwałego zmniejszenia bezrobocia. Potrzebne są już działania na rzecz większej dostępności zasiłku dla bezrobotnych. Ale jak dotychczas – dalej nie widać pomysłów na realne działania dające taki skutek. Przedsiębiorcy – uważający środki Funduszu za swoje – coraz natarczywiej domagają się ich w formie dotacji do zatrudnienia, dopłat na tworzenie miejsc pracy, dodatków za szkolenie pracowników itp. Tymczasem nie chodzi nam o to, by tworzyć fikcję, jakąś atrapę gospodarki która istnieje wyłącznie dzięki dotacjom a gdy się skończą dotacje – wszystko pada.
Zarządzanie Funduszem miało być dokonywane społecznie w ramach działania tzw. Komisji Trójstronnej w której strona związkowa miała reprezentować interesy pracowników i bezrobotnych.
Czy jednak zablokowanie Funduszu zostało zaakceptowane przez Komisję Trójstronną?
Czy w ogóle było z nią przez Ministra Rostowskiego konsultowane?
Jak wyjaśnić kompletną bezczynność związków zawodowych w tej i nie tylko tej sprawie?
Pięć miliardów złotych to spora kwota, dzięki której można w sposób trwały przywrócić sporą część ludzi dziś pozbawionych zatrudnienia – do pracy, do płacenia podatków i do dokonywania zakupów – napędzających gospodarkę w formie wzmacniania popytu wewnętrznego.
Mam jednak coraz większe wątpliwości, które wyrażają się w pytaniach:
CZY TEN RZĄD TEGO CHCE?
————————————————————————————–
CZY CHCE
ZMNIEJSZAĆ BEZROBOCIE, CZY WOLI EKSTERMINOWAĆ BEZROBOTNYCH, SZCZEGÓLNIE
TYCH „50 plus” – POZBYWAJĄC SIĘ WRAZ Z NIMI – „PROBLEMU”?
————————————————————————————–
CZY BEZROBOTNYM „50 PLUS” – JUŻ „NIE WARTO POMAGAĆ”, BO ICH GŁOSY PRZESTAŁY SIĘ LICZYĆ DLA WŁADZY?
————————————————————————————–Pytań jest więcej, ale wszystko wskazuje na to, że zadać je będzie musiała ulica.