Państwo ma swoją strukturę organizacyjną, w tym Rząd, w którym sprawy państwa rozłożone są w kompetencjach poszczególnych resortów, funkcjonujących pod kierownictwem Ministrów tego Rządu. Za wyjątkiem gospodarki morskiej, która „leży”, gdyż oddzielne niegdyś ministerstwo zostało zlikwidowane (zapewne w ramach wykonania jakiejś „dyrektywy” o stopniowej likwidacji wszystkiego, co w Polsce dotyczyło gospodarki morskiej). W konsekwencji więc to, co się dzieje np. w dziedzinie pracy, zatrudnienia i gospodarki – jest efektem pracy (lub zaniechania) Rządu a więc i efektem działania siły politycznej, która ten rząd stworzyła, czyli Platformy Obywatelskiej.
Ukazała się niedawno w mediach ciekawa informacja dotycząca dodatkowych funduszy unijnych przyznanych między innymi województwu Zachodniopomorskiemu na walkę ze zjawiskiem braku miejsc pracy. Potraktujmy to, jako przykładową sytuację dotyczącą przecież całego kraju. Chodzi tu o podział tzw. Krajowej Rezerwy Wykonania za 2010 rok, wynoszącej ponad 230 milionów euro. Jednak sam już sposób przedstawienia tego faktu – nasuwa najgorsze obawy o sensowność, o zasadność tego dofinansowania. Dofinansowanie jest zasadne, bo województwo zachodniopomorskie należy do kilku objętych największym wskaźnikiem bezrobocia, to przecież nie tylko Szczecin, Koszalin i kilka mniejszych miast; to ogromne obszary Pojezierza Drawskiego, Ziemia Lubuska – pozbawione przemysłu obszary zalesione, objęte także terenami parków narodowych, krajobrazowych i rezerwatów. To nie jest przecież jakiś wybryk miejscowej ludności, to wynik, działania Państwa i jego polityki wewnętrznej. Nie ma nic dziwnego w większym braku miejsc zatrudnienia tutaj – niż w Centrum.
Wydawałoby się, że to dobrze, że są dodatkowe środki finansowe i doskonale, że tutaj trafiły, choć akurat wspomniane okoliczności nie miały żadnego wpływu na ich przydział. Niepokoi podejście władz do wydatkowania tych środków, dziwaczna „filozofia” z tym związana. Przyjrzyjmy się dokładniej:
„…Dodatkowe 54 miliony euro to nagroda za to, że na walkę z bezrobociem wydaliśmy już ponad 30 procent przeznaczonych dla województwa pieniędzy. Stawia to zachodniopomorskie na drugiej pozycji w kraju po warmińsko-mazurskim i przed opolskim…”
- cytuję za informacją prasową – wywiadem z Dyrektorem Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Szczecinie.
Walka z bezrobociem polega moim zdaniem nie tyle na sprawnym wydawaniu pieniędzy, tylko na faktycznym zmniejszaniu ilości osób zdolnych do pracy, dla których nie ma stałego i odpowiedniego zatrudnienia. Dla osób pokroju Dyrektora WUP – dla których bezrobocie w jego aspekcie ludzkim jest czymś obcym, abstrakcyjnym i zrozumiałym jedynie poprzez „krzywe lustro” stanowiska i zawodowego aparatu wiedzy akademickiej (w najlepszym przypadku) – jest oczywiste, że skoro sprawnie i szybko zdołał wydać 30% pieniędzy – to należy mu dołożyć jeszcze więcej. Sukces walki z bezrobociem mierzy się dla niego ilością pieniędzy, jakie wydano i tempem tego procesu a nie skutkiem.
„… – To rodzaj premii za efektywność dotychczasowych działań – podkreśla Andrzej Przewoda. (Dyr. WUP Szczecin ) – Zainteresowanie jest tak olbrzymie, ten poziom aplikowania w różnych konkursach i przedsięwzięciach jest wysoki i nie będzie najmniejszego problemu, żeby te środki zagospodarować…”
W to wierzymy, że „nie będzie problemu”; wszak nie ma takiej kwoty, której by się nie dało zmarnować (wydać bez przewidzianego efektu dla ostatecznego odbiorcy).
Cytat ten jasno precyzuje, co Pan Dyrektor uważa za „efektywność”. Mówi o ogromnym zainteresowaniu beneficjentów… czyli autorów projektów, organizatorów różnych działań i inicjatyw – z deklarowanego przez nich założenia mających wpłynąć na zmniejszenie bezrobocia; o zainteresowaniu osób projektujących i realizujących programy finansowane lub dofinansowane ze środków publicznych i przeznaczone dla bezrobotnych, jako tzw. beneficjentów ostatecznych. Osoby te (organizatorzy) nie robią tego jako wolontariusze ani „w czynie społecznym”; zarabiają na tym. Dlaczego mieliby nie być zainteresowani, – jeśli jest bardzo dużo pieniędzy do wydania, a tym samym – dzięki temu i do zarobienia. Organizowanie pomocy dla bezrobotnych np. w formie szkoleń – to nie jest efekt oczekiwany po zaangażowaniu tak wielkich środków – nie to jest celem. Celem jest dopiero i jedynie ten ostateczny efekt w postaci radykalnej poprawy statystyk bezrobocia.
Jednak jest charakterystyczne i znamienne, że nikt ani nie pyta, ani też nie oczekuje informacji o tym ostatecznym efekcie, o skutkach. Ważne jest by był jak największy przepływ pieniądza, bo jeśli jest przepływ – to zawsze coś z tego „skapnie” w postaci wynagrodzeń a bezrobocie… nikogo nie obchodzi prócz samych bezrobotnych, zresztą ono i tak musi przecież być, bo jest narzędziem obowiązującej doktryny ekonomicznej.
„…W ciągu 4 lat ze szkoleń i dofinansowań, za pośrednictwem Wojewódzkiego Urzędu Pracy, skorzystało ponad sto tysięcy mieszkańców i przedsiębiorców województwa zachodniopomorskiego…”
Dobrze. Ale z jakim skutkiem!? Jaki jest skutek – będę z uporem pytał!
Wystarczy wejść na którekolwiek z forów czy portali dotyczących pracy, by znaleźć odpowiedź: setki opinii i skarg podobnych do tej:
„…Jestem kobietą w wieku 53 lata o wyglądzie 40-latki, wyższe + 10 kursów różne branże, mogłabym pracować w szkole, w projektach jako koordynator, trener szkoleniowy itd. Jestem byłą beneficjentką programów unijnych podnoszących i wzmacniających i nadal nie ma chętnego pracodawcy (do zatrudnienia mnie)!!! Po co te raporty, dla kogo; czy zmienią naszą rzeczywistość ? – Zrezygnowana BKJ-„
Więc znowu nie tylko Dyrektor WUP, ale i jego partnerzy na wyższych szczeblach – skuteczność walki z bezrobociem widzą w ilości osób, które skorzystały z dofinansowań. Nie chodzi o korzystanie z dofinansowań a o skutek, jaki miał zostać osiągnięty a którego nie ma, w każdym razie nie w tym stopniu, jaki wynikałby z wymienianych tu kwot. Oni po prostu odpowiadają i rozliczają się z tego by wydać przewidziane do wydania pieniądze, by nie narazić się na zarzut, że „pieniądze były do dyspozycji a nie zostały wykorzystane”.
Skutek jest następujący: obecnie w naszym województwie jest ponad 110 tysięcy osób bez pracy a stopa bezrobocia wynosi ponad 16%. Niestety nie wiemy i nie dowiemy się tak łatwo, czy liczby te dotyczą tylko ilości osób zarejestrowanych w Urzędach Pracy, czy różnicy liczby osób w wieku produkcyjnym – a liczby osób zatrudnionych na umowy o pracę, wg danych statystycznych. A jest to różnica zasadnicza, bo wiele osób niemających pracy – nie ma także uprawnień do uzyskania statusu osoby bezrobotnej, co uniemożliwia zarejestrowanie. Być może nowe dane statystyczne z opracowywanego właśnie spisu powszechnego dadzą jednoznaczną i aktualną informację.
Dalej Pan Dyrektor WUP stwierdza:
„… – Dodatkowe pieniądze to szansa na wielu następnych osób bezrobotnych – mówi dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy Andrzej Przewoda…”
Nie „… na wielu następnych” a chyba „… dla wielu…”? Chyba, że to nie jest przejęzyczenie i „wielu następnych bezrobotnych” zostało już zaplanowanych, wkalkulowanych w ten „biznes” i muszą oni się znaleźć by swoim istnieniem usprawiedliwić przepływ pieniądza, w tym i ten „strumyczek”, który płynie do autorów i realizatorów projektów z dofinansowaniem z EFS.
„… – To są działania samorządu w zakresie programów rozwojowych w szkołach, to jest wsparcie dla przedsiębiorców. Z całą pewnością nie będzie tak, że te pieniądze zostaną skierowane tylko na szkolenia…”
Niestety obawiam się, że dalej poruszamy się w sferze abstrakcji i absurdu.
Programy w szkołach? Uczniowie nie są bezrobotni… jeszcze. Czyżby planowanie bezrobocia dotykało już uczniów?
W ramach prewencji bezrobocia – dla absolwentów podstawówek można zrobić opracowania i informację o przewidywaniach dotyczących przyszłego zapotrzebowania na fachowców w różnych specjalnościach, nakłaniać młodzież do zainteresowania się zawodami deficytowymi a nie nadwyżkowymi. Zgoda. Powinno to być elementem przygotowania każdego człowieka do życia w „gospodarce rynkowej”. Walka z bezrobociem powinna polegać nie tylko na działaniach wobec obecnie istniejących bezrobotnych, ale i jednocześnie na zapobieganiu by nie pojawiali się nowi. Młodzi ludzie powinni już teraz, przed wyborem przyszłego zawodu mieć informacje „jak to działa”, jakie są przewidywania co do rozwoju poszczególnych branż gospodarki itp. To jest po prostu w interesie Państwa, by jak najmniej było problemów, nietrafionych decyzji życiowych. Tylko dlaczego na ten cel miałyby być przeznaczane środki potrzebne na przekwalifikowania ludzi będących dziś w wieku produkcyjnym a niemających zatrudnienia.
Szkoła, proces dydaktyczny – ma inne źródła finansowania.
Dziecko i tak nie uwierzy w "bajeczki" teoretyczne opowiadane mu w szkole przez kogoś kto sam nigdy nie był bezrobotny, gdy po powrocie do domu spotka się ze swoim bezrobotnym ojcem… Bo jego ojciec nie miał w szkole takich porad, jakiś zawód jednak musiał wybrać i wybrał, został zwolniony z pracy, gdy nagle zmieniły się standardy wymagań i oczekiwań na jego stanowisku pracy, gdy nagle władza zmieniła swoje zachowanie i zaprzestała kierować gospodarką a on nie mógł nowych wymogów spełnić natychmiast. Może jednak pieniądze te powinny być mądrze i skutecznie użyte najpierw w celu pomocy w powrocie ojca czy matki ucznia do tej lub przygotowaniu do innej pracy ?
Powyższy wywiad pochodzi sprzed kilku miesięcy a decyzja o podziale dodatkowych funduszy na województwa – z połowy stycznia br. Jest już połowa września, a nie ma żadnych informacji ani objawów, by pieniądze to zostały rozdysponowane i zaangażowane do działania a powiatach czy gminach. A tymczasem Rząd pod koniec ubiegłego roku obciął budżety Urzędów Pracy o 70% w stosunku do 2010 roku. Powiatowy Urząd Pracy w Szczecinie praktycznie od połowy roku nie posiada funduszy na nic prócz zasiłków. Prowadzony jest nabór na dwa kursy zawodowe dla… łącznie 30 osób spośród ogromnej liczby zarejestrowanych.
Traktuję to, co powyżej jedynie, jako pewien sygnał, zwracający uwagę na szerszy problem; jak wygląda w szerszym kontekście stosunek Władzy do pieniędzy z Unii, może raczej nawet do pieniędzy w ogóle. To kontynuacja rozważań, jakie już przedstawiłem w sprawie ideologii władzy – wywodzącej się z Platformy Obywatelskiej.
Moim zdaniem jest to sprawa ideologii więc wymaga oddzielnego omówienia.
BLOG PAWŁA ANTONIEGO BARANOWSKIEGO O PRZYCZYNACH I SKUTKACH BEZROBOCIA W CZASIE RZĄDÓW PO (TUSKA), ORAZ INNYCH WAŻNYCH SPRAWACH W OKRESIE 2011 - 2016
MOTTO: UCZCIWY CZŁOWIEK NIE MOŻE DZIŚ MILCZEĆ A MILCZĄCY CZŁOWIEK NIE JEST DZIŚ UCZCIWY.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WUP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WUP. Pokaż wszystkie posty
23/09/2011
8.
Kto najszybciej wyda pieniądze z Europejskiego Funduszu Społecznego.
Etykiety:
50 plus,
bezrobocie,
biznes,
Donald Tusk,
dotacje,
EFS,
Ewa Kopacz,
Kosiniak-Kamysz,
lemingi,
nędza,
nieuczciwość,
pasożytnictwo,
PE,
PO,
praca,
szkolenia,
unia europejska,
WUP,
żerowanie
22/09/2011
7.
Pasożytowanie na pomocy publicznej przeznaczonej dla bezrobotnych
Reasumując poprzednio opublikowany tekst pt. Polska Platformy Obywatelskiej - Państwo tylko dla "zaradnych". – omawiam pokrótce zjawisko wywoływania i podsycania agresji i (lub) pogardy wobec osób pozbawionych pracy, potrzebujących pomocy – niekoniecznie nawet materialnej.
Agresja ta jest obserwowalna w warstwie języka, tworzonych pojęć, wyrażeń, synonimów a także rozpowszechniana poprzez celową propagandę upowszechnianą w dostępnych popularnych miejscach, jak fora internetowe i portale społecznościowe przez osoby często wynajęte, robiące to odpłatnie.
Reakcją osób poddanych takiej presji jest odwracanie się od Państwa, tzw. emigracja wewnętrzna, przechodzenie do szarej strefy, postawy całkowicie aspołeczne. Ma to bardzo negatywny wpływ na sytuację samego społeczeństwa. Szkodzi społeczeństwu. Trzeba o tym wiedzieć i myśleć samodzielnie, nie poddawać się presji i nie podporządkowywać się „prawdom zasłyszanym”.
Tak jak dawniej władza niemogąca spełnić oczekiwań wywołanych głoszoną przez siebie ideologią – nazywała Polskę „państwem budowy ustroju socjalistycznego”, co sugerowało społeczeństwu, że „wszystko co obiecane – będzie, gdy się budowa zakończy” – tak samo i obecna władza próbuje rozbieżności pomiędzy swoimi deklaracjami a obserwowalną rzeczywistością usprawiedliwiać hasłem „Polska w budowie”. To także jest następującym komunikatem kierowanym do wyborcy: nie da się ukryć że nie jest tak jak obiecaliśmy wtedy gdy na nas głosowaliście, ale dajcie nam jeszcze kolejna lata sprawować władzę a zbudujemy wam to „państwo obiecane” …
Nic nie wskazuje na to, że nie jest to jedynie oszukańcze hasło propagandowe władzy, żebrzącej o pozwolenie na kontynuację tego, co dotychczas. I tak jak „budowa socjalizmu” nigdy się nie powiodła – nie powiedzie się budowa PO-wskiego modelu Polski. Powstaną jedynie ofiary, długi do spłacania przez następne pokolenia a władza (Tusk), jak dawniej znów powie „Ja chciałem dobrze…”
Jeśli ustrój PRL nazywano kiedyś „budową ustroju socjalistycznego” a dziś czasem używa się określenia „socjalizm realny” – co ma oznaczać tę jedynie część (czy wersję) idei, którą udało się zrealizować w praktyce, tak i dziś obecny ustrój Polski należałoby nazwać „gospodarką rynkową realną” czy „realnym liberalizmem” – jako wypaczoną i okrojoną, nieudaną czyli inaczej mówiąc - "spolszczoną" wersją idei głoszonej przez władzę – możliwą do osiągnięcia w praktyce. Hasło propagandowe Platformy Obywatelskiej „Polska w budowie” – potwierdza takie wyjaśnienie.
Rozbieżność pomiędzy teorią (deklaracją ideową) a obserwowalną na co dzień rzeczywistością – dotyczą nie tylko pracy Rządu ale przede wszystkim postaw ludzi, indywidualnych osób, których suma stanowi o kształcie rzeczywistości, o rzeczywistym obrazie Państwa. Stąd właśnie podobnie jak w PRL wywodzi się różnica pomiędzy ideą a życiem.
Jakiekolwiek by nie były hasła ideologiczne czy nawet i autentyczne przekonania władzy, dojście niegdyś do władzy przez Platformę Obywatelską przez ludzi widziane było, jako powszechne przyzwolenie na „robienie interesów”, bogacenie się nawet i niezbyt zgodne z prawem. Władza PO - cokolwiek by nie mówiła oficjalnie, formalnie – usankcjonowała tak na prawdę porzucenie wszelkich idei a zrobienie najwyższej wartości z "bogacenia się", które odbywało się także kosztem niszczenia tego, co nie musiało być zniszczone, kosztów na przykład dramatycznego bezrobocia – które nie musiały być tak wielkie, gdyby nie rzeczywiste przyzwolenie władzy. Znakomita większość z tych ponad 10 milionów obywateli popierających "Solidarność" nie przypuszczała nawet, że stworzona przez nich nowa władza może doprowadzić do niszczenia całej istniejącej infrastruktury gospodarczej bez nawet próby reformowanie jej części czy zastąpienia jej czymś innym dla rozłożenia ciężaru i kosztów przemian w czasie w sposób dający mniej ofiar.
Jednym z objawów bezrozumnego i bezdusznego pędu do wzbogacenia się była i jest aktywizacja „chętnych na zysk” wszędzie tam, gdzie następuje duży przepływ pieniądza (bogate i najlepiej publiczne (społeczne) źródła finansowania) i związana z tym jakaś potrzeba (cel finansowania). Jednym z takich źródeł jest Europejski Fundusz Społeczny (EFS).
Na takie okoliczności polują właśnie ci ludzie ogarnięci manią „zarabiania” i jak pasożyty przysysają się do źródełka pieniędzy, obudowując ten właściwy pierwotny, rzeczywisty cel finansowania – swoimi działaniami pozorowanymi, zbędnymi, wtórnymi – partycypując w ten sposób w udziale, – jako pasożyt – w finansowaniu, odbierając część środków początkowemu, głównemu beneficjentowi albo i z czasem – nawet eliminując go.
Przykładem mogą być instytucje „badawcze” dotyczące bezrobocia, żywiące się z funduszów przeznaczonych na walkę z bezrobociem albo możliwych do spożytkowania w tym celu a niczego do tej walki nie wnoszące, prócz kosztów swojej działalności. Buduje się nieraz całą sieć redystrybucji środków, wydawanych nie na cel pierwotny a na sztuczne, celowo wymyślane zadania, stanowiące jedynie pretekst do udziału w finansowaniu ale niczego potrzebnego nie wnoszące. Jeśli powstaje na przykład projekt badawczy dotyczący bezrobocia, to powstaje też Redakcja materiałów produkowanych przez ten zespół badawczy, następnie powstaje (lub jest angażowane istniejące) wydawnictwo, które wydaje drukiem materiały wytwarzane przez tę redakcję i to wydaje w ekskluzywnej, możliwie jak najdroższej formie (patrz załączone zdjęcie), następnie jeszcze firma produkująca i wydająca płyty multimedialne CD do tego wydawnictwa a na końcu – dystrybutor rozprowadzający te produkty, który przedstawia także swoje faktury na koszty dystrybucji. Ostateczny produkt – jest rozprowadzany nieodpłatnie (darmowy), czyli w pełni finansowany przez to pierwotne źródełko. Są tysiące takich przypadków a to jedynie jeden przykład. Najbardziej istotne jest jednak – że jest to całkowicie zbędne, przez nikogo niezamawiane i nie ma żadnego wpływu na pomoc dla bezrobotnych, dla których pierwotnie przeznaczone były pieniądze na to wydane, (mimo że trudno je nazwać całkowicie zmarnowanymi, zdefraudowanymi itp.). Planując takie działania ma się na myśli jedynie swój zarobek przy okazji tego a nie wpływ na stan bezrobocia i to nazywam pasożytowaniem.
Zjawisko to jest powszechne, w wielu dziedzinach gdzie występują duże źródła finansowania, szczególnie pochodzące z funduszy unijnych, a co najważniejsze moim zdaniem nie wynika ono z ideologii głoszonej przez władzę, a raczej z jej wypaczenia dokonywanego przez indywidualne osoby wbrew tej oficjalnej ideologii. Stąd jednoznaczne skojarzenia s historią komunizmu czy socjalizmu w wydaniu radzieckim.
Dostawcy źródeł finansowania walki z bezrobociem nie otrzymują danych analitycznych dotyczących form i metod faktycznego zużycia środków, dlatego prawdopodobnie nie są świadomi realiów i nie kontrolują ich. Należy więc ich o tym informować, by przynajmniej upewnić się co do ich intencji. Jednym z przykładów dowodzących takiego twierdzenia jest rozliczanie efektywności finansowania Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki za pomocą wskaźnika, jakim jest tempo wydawania środków przyznanych na ten program a nie skutek dla beneficjenta ostatecznego. Dowodem na to jest wywiad z Dyrektorem WUP w Szczecinie przytoczony i omówiony w moim kolejnym artykule „Kto najszybciej wyda pieniądze z PO KL”.
Dobre tempo wydawanie tych środków zostało „nagrodzone” w styczniu w woj. Zachodniopomorskim dodatkowymi środkami (54 miliony euro) z Krajowej Rezerwy Wykonania PO KL, ale dotychczas pieniądze te nie ujawniły się w Urzędach Pracy. Za to Powiatowe Urzędy Pracy wcześniej zostały ograbione ze środków na swoją ustawową działalność o 70% w stosunku do roku ubiegłego, w ramach „oszczędności wydatków” przez Premiera. Łącznie na Polskę rozdysponowano dodatkowo ponad 230 milionów złotych z "Rezerwy Wykonania", ale bezrobocie się nie zmniejsza, co wzmacnia jedynie obawy, że będzie to karma dla kolejnych „pasożytów” a nie realna pomoc dla rzeczywiście potrzebujących takiej pomocy. Na dodatek to ci z winy państwa potrzebujący pomocy są teraz oskarżani niesłusznie o „pasożytowanie”.
Podobne procesy „pasożytowania”- to znaczy stwarzania sztucznych, zupełnie zbędnych, wymyślnych, rzekomych potrzeb wymagających zaspokojenia – są zjawiskiem powszechnym, w różnych dziedzinach życia. Być może na tym polega postęp w mniemaniu PO(?). Moje obawy i protest wzbudza jedynie to, że dzieje się to kosztem rugowania, pomijania i niezaspakajania tych najważniejszych, rzeczywistych i dramatycznych potrzeb – jak walka z bezrobociem osób, które bezrobotne być nie chcą, oraz z jego nieuniknionymi konsekwencjami: bezdomnością, nędzą, rozbijaniem rodzin, bezpowrotnym odrywaniem się od własnego społeczeństwa, emigracją wewnętrzną i fizyczną, lawinowym wzrostem przestępczości i jej brutalizacją, przedwczesnymi zgonami, samobójstwami w poczuciu beznadziejności własnej sytuacji (samobójstwami z biedy).
Problem niedostrzegania lub marginalizowania bezrobocia i jego skutków, lekceważenia ich, bagatelizowania objawów społecznych – wiąże się ze wspomnianym trendem do „bogacenia się za wszelką cenę” i wynika z niego.
Lekceważenie i bagatelizowanie tego – jest samoobroną "społeczności" osób oszalałych na punkcie zdobycia kapitału i bogactwa, a proces wyszydzania, oskarżania i odmawiania prawa do życia, odmawiania powrotu do pracy osób bezrobotnych – jest stosowany wobec osób bezrobotnych poprzez wspomnianą wcześniej parszywą „propagandę szemraną” – także jako rodzaj „zwalczania konkurencji do pieniędzy” – nie przez oficjalną ideologię Platformy a przez wypaczających ją „oszołomów kapitalistycznych” nad którymi władza nie chce lub nie potrafi zapanować.
Jednym z objawów przedstawianych tu procesów jest zadziwiająca nieskuteczność wszelkich szkoleń finansowanych z EFS, mających w oficjalnym zamierzeniu zmniejszyć bezrobocie - poprzez taką poprawę sytuacji przynajmniej części osób bezrobotnych, by mogły one zostać długotrwale zatrudnione. Szkolenia te – także są doskonałym pretekstem jedynie dla działalności wielu firm i osób, działających na własny rachunek, od lat współdziałających przy ich wykonywaniu na koszt dofinansowania unijnego, ale w taki sposób, aby szkolenia te pozostawały nieskuteczne, by ilość bezrobotnych nie zmniejszała się – nie zamykając takiego „rynku usług”. To mniej więcej tak, jakby ktoś założył wielką drukarnię np. kalendarzy, – które mają tę własność, że po tygodniu od powieszenia – płowieją i stają się nieczytelne, a w dodatku miał na to zapewnione stałe finansowanie zamawiającego, który jest ociemniały a więc nie jest w stanie tego sprawdzić. Dokładnie tak jest z "kursami unijnymi" i ich brakiem skutku.
Podawałem przykłady z kursów, w których brałem udział, dowodzące tego przypuszczenia – o celowej i zaplanowanej ich nieskuteczności.
Prawdziwości zjawiska dowodzą także inne materiały ukazujące się w różnych publikatorach, jak na przykład tekst mówiący o obawach tych firm szkoleniowych , w związku z możliwością wyczerpania się źródełka finansowania unijnego dającego im pretekst do ich szkodliwej działalności;
Rzeczpospolita: "Firmy szkoleniowe boją się wygasania unijnych dotacji".
Agresja ta jest obserwowalna w warstwie języka, tworzonych pojęć, wyrażeń, synonimów a także rozpowszechniana poprzez celową propagandę upowszechnianą w dostępnych popularnych miejscach, jak fora internetowe i portale społecznościowe przez osoby często wynajęte, robiące to odpłatnie.
Reakcją osób poddanych takiej presji jest odwracanie się od Państwa, tzw. emigracja wewnętrzna, przechodzenie do szarej strefy, postawy całkowicie aspołeczne. Ma to bardzo negatywny wpływ na sytuację samego społeczeństwa. Szkodzi społeczeństwu. Trzeba o tym wiedzieć i myśleć samodzielnie, nie poddawać się presji i nie podporządkowywać się „prawdom zasłyszanym”.
Tak jak dawniej władza niemogąca spełnić oczekiwań wywołanych głoszoną przez siebie ideologią – nazywała Polskę „państwem budowy ustroju socjalistycznego”, co sugerowało społeczeństwu, że „wszystko co obiecane – będzie, gdy się budowa zakończy” – tak samo i obecna władza próbuje rozbieżności pomiędzy swoimi deklaracjami a obserwowalną rzeczywistością usprawiedliwiać hasłem „Polska w budowie”. To także jest następującym komunikatem kierowanym do wyborcy: nie da się ukryć że nie jest tak jak obiecaliśmy wtedy gdy na nas głosowaliście, ale dajcie nam jeszcze kolejna lata sprawować władzę a zbudujemy wam to „państwo obiecane” …
Nic nie wskazuje na to, że nie jest to jedynie oszukańcze hasło propagandowe władzy, żebrzącej o pozwolenie na kontynuację tego, co dotychczas. I tak jak „budowa socjalizmu” nigdy się nie powiodła – nie powiedzie się budowa PO-wskiego modelu Polski. Powstaną jedynie ofiary, długi do spłacania przez następne pokolenia a władza (Tusk), jak dawniej znów powie „Ja chciałem dobrze…”
Jeśli ustrój PRL nazywano kiedyś „budową ustroju socjalistycznego” a dziś czasem używa się określenia „socjalizm realny” – co ma oznaczać tę jedynie część (czy wersję) idei, którą udało się zrealizować w praktyce, tak i dziś obecny ustrój Polski należałoby nazwać „gospodarką rynkową realną” czy „realnym liberalizmem” – jako wypaczoną i okrojoną, nieudaną czyli inaczej mówiąc - "spolszczoną" wersją idei głoszonej przez władzę – możliwą do osiągnięcia w praktyce. Hasło propagandowe Platformy Obywatelskiej „Polska w budowie” – potwierdza takie wyjaśnienie.
Rozbieżność pomiędzy teorią (deklaracją ideową) a obserwowalną na co dzień rzeczywistością – dotyczą nie tylko pracy Rządu ale przede wszystkim postaw ludzi, indywidualnych osób, których suma stanowi o kształcie rzeczywistości, o rzeczywistym obrazie Państwa. Stąd właśnie podobnie jak w PRL wywodzi się różnica pomiędzy ideą a życiem.
Jakiekolwiek by nie były hasła ideologiczne czy nawet i autentyczne przekonania władzy, dojście niegdyś do władzy przez Platformę Obywatelską przez ludzi widziane było, jako powszechne przyzwolenie na „robienie interesów”, bogacenie się nawet i niezbyt zgodne z prawem. Władza PO - cokolwiek by nie mówiła oficjalnie, formalnie – usankcjonowała tak na prawdę porzucenie wszelkich idei a zrobienie najwyższej wartości z "bogacenia się", które odbywało się także kosztem niszczenia tego, co nie musiało być zniszczone, kosztów na przykład dramatycznego bezrobocia – które nie musiały być tak wielkie, gdyby nie rzeczywiste przyzwolenie władzy. Znakomita większość z tych ponad 10 milionów obywateli popierających "Solidarność" nie przypuszczała nawet, że stworzona przez nich nowa władza może doprowadzić do niszczenia całej istniejącej infrastruktury gospodarczej bez nawet próby reformowanie jej części czy zastąpienia jej czymś innym dla rozłożenia ciężaru i kosztów przemian w czasie w sposób dający mniej ofiar.
Jednym z objawów bezrozumnego i bezdusznego pędu do wzbogacenia się była i jest aktywizacja „chętnych na zysk” wszędzie tam, gdzie następuje duży przepływ pieniądza (bogate i najlepiej publiczne (społeczne) źródła finansowania) i związana z tym jakaś potrzeba (cel finansowania). Jednym z takich źródeł jest Europejski Fundusz Społeczny (EFS).
Na takie okoliczności polują właśnie ci ludzie ogarnięci manią „zarabiania” i jak pasożyty przysysają się do źródełka pieniędzy, obudowując ten właściwy pierwotny, rzeczywisty cel finansowania – swoimi działaniami pozorowanymi, zbędnymi, wtórnymi – partycypując w ten sposób w udziale, – jako pasożyt – w finansowaniu, odbierając część środków początkowemu, głównemu beneficjentowi albo i z czasem – nawet eliminując go.
Przykładem mogą być instytucje „badawcze” dotyczące bezrobocia, żywiące się z funduszów przeznaczonych na walkę z bezrobociem albo możliwych do spożytkowania w tym celu a niczego do tej walki nie wnoszące, prócz kosztów swojej działalności. Buduje się nieraz całą sieć redystrybucji środków, wydawanych nie na cel pierwotny a na sztuczne, celowo wymyślane zadania, stanowiące jedynie pretekst do udziału w finansowaniu ale niczego potrzebnego nie wnoszące. Jeśli powstaje na przykład projekt badawczy dotyczący bezrobocia, to powstaje też Redakcja materiałów produkowanych przez ten zespół badawczy, następnie powstaje (lub jest angażowane istniejące) wydawnictwo, które wydaje drukiem materiały wytwarzane przez tę redakcję i to wydaje w ekskluzywnej, możliwie jak najdroższej formie (patrz załączone zdjęcie), następnie jeszcze firma produkująca i wydająca płyty multimedialne CD do tego wydawnictwa a na końcu – dystrybutor rozprowadzający te produkty, który przedstawia także swoje faktury na koszty dystrybucji. Ostateczny produkt – jest rozprowadzany nieodpłatnie (darmowy), czyli w pełni finansowany przez to pierwotne źródełko. Są tysiące takich przypadków a to jedynie jeden przykład. Najbardziej istotne jest jednak – że jest to całkowicie zbędne, przez nikogo niezamawiane i nie ma żadnego wpływu na pomoc dla bezrobotnych, dla których pierwotnie przeznaczone były pieniądze na to wydane, (mimo że trudno je nazwać całkowicie zmarnowanymi, zdefraudowanymi itp.). Planując takie działania ma się na myśli jedynie swój zarobek przy okazji tego a nie wpływ na stan bezrobocia i to nazywam pasożytowaniem.
Zjawisko to jest powszechne, w wielu dziedzinach gdzie występują duże źródła finansowania, szczególnie pochodzące z funduszy unijnych, a co najważniejsze moim zdaniem nie wynika ono z ideologii głoszonej przez władzę, a raczej z jej wypaczenia dokonywanego przez indywidualne osoby wbrew tej oficjalnej ideologii. Stąd jednoznaczne skojarzenia s historią komunizmu czy socjalizmu w wydaniu radzieckim.
Dostawcy źródeł finansowania walki z bezrobociem nie otrzymują danych analitycznych dotyczących form i metod faktycznego zużycia środków, dlatego prawdopodobnie nie są świadomi realiów i nie kontrolują ich. Należy więc ich o tym informować, by przynajmniej upewnić się co do ich intencji. Jednym z przykładów dowodzących takiego twierdzenia jest rozliczanie efektywności finansowania Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki za pomocą wskaźnika, jakim jest tempo wydawania środków przyznanych na ten program a nie skutek dla beneficjenta ostatecznego. Dowodem na to jest wywiad z Dyrektorem WUP w Szczecinie przytoczony i omówiony w moim kolejnym artykule „Kto najszybciej wyda pieniądze z PO KL”.
Dobre tempo wydawanie tych środków zostało „nagrodzone” w styczniu w woj. Zachodniopomorskim dodatkowymi środkami (54 miliony euro) z Krajowej Rezerwy Wykonania PO KL, ale dotychczas pieniądze te nie ujawniły się w Urzędach Pracy. Za to Powiatowe Urzędy Pracy wcześniej zostały ograbione ze środków na swoją ustawową działalność o 70% w stosunku do roku ubiegłego, w ramach „oszczędności wydatków” przez Premiera. Łącznie na Polskę rozdysponowano dodatkowo ponad 230 milionów złotych z "Rezerwy Wykonania", ale bezrobocie się nie zmniejsza, co wzmacnia jedynie obawy, że będzie to karma dla kolejnych „pasożytów” a nie realna pomoc dla rzeczywiście potrzebujących takiej pomocy. Na dodatek to ci z winy państwa potrzebujący pomocy są teraz oskarżani niesłusznie o „pasożytowanie”.
Podobne procesy „pasożytowania”- to znaczy stwarzania sztucznych, zupełnie zbędnych, wymyślnych, rzekomych potrzeb wymagających zaspokojenia – są zjawiskiem powszechnym, w różnych dziedzinach życia. Być może na tym polega postęp w mniemaniu PO(?). Moje obawy i protest wzbudza jedynie to, że dzieje się to kosztem rugowania, pomijania i niezaspakajania tych najważniejszych, rzeczywistych i dramatycznych potrzeb – jak walka z bezrobociem osób, które bezrobotne być nie chcą, oraz z jego nieuniknionymi konsekwencjami: bezdomnością, nędzą, rozbijaniem rodzin, bezpowrotnym odrywaniem się od własnego społeczeństwa, emigracją wewnętrzną i fizyczną, lawinowym wzrostem przestępczości i jej brutalizacją, przedwczesnymi zgonami, samobójstwami w poczuciu beznadziejności własnej sytuacji (samobójstwami z biedy).
Problem niedostrzegania lub marginalizowania bezrobocia i jego skutków, lekceważenia ich, bagatelizowania objawów społecznych – wiąże się ze wspomnianym trendem do „bogacenia się za wszelką cenę” i wynika z niego.
Lekceważenie i bagatelizowanie tego – jest samoobroną "społeczności" osób oszalałych na punkcie zdobycia kapitału i bogactwa, a proces wyszydzania, oskarżania i odmawiania prawa do życia, odmawiania powrotu do pracy osób bezrobotnych – jest stosowany wobec osób bezrobotnych poprzez wspomnianą wcześniej parszywą „propagandę szemraną” – także jako rodzaj „zwalczania konkurencji do pieniędzy” – nie przez oficjalną ideologię Platformy a przez wypaczających ją „oszołomów kapitalistycznych” nad którymi władza nie chce lub nie potrafi zapanować.
Jednym z objawów przedstawianych tu procesów jest zadziwiająca nieskuteczność wszelkich szkoleń finansowanych z EFS, mających w oficjalnym zamierzeniu zmniejszyć bezrobocie - poprzez taką poprawę sytuacji przynajmniej części osób bezrobotnych, by mogły one zostać długotrwale zatrudnione. Szkolenia te – także są doskonałym pretekstem jedynie dla działalności wielu firm i osób, działających na własny rachunek, od lat współdziałających przy ich wykonywaniu na koszt dofinansowania unijnego, ale w taki sposób, aby szkolenia te pozostawały nieskuteczne, by ilość bezrobotnych nie zmniejszała się – nie zamykając takiego „rynku usług”. To mniej więcej tak, jakby ktoś założył wielką drukarnię np. kalendarzy, – które mają tę własność, że po tygodniu od powieszenia – płowieją i stają się nieczytelne, a w dodatku miał na to zapewnione stałe finansowanie zamawiającego, który jest ociemniały a więc nie jest w stanie tego sprawdzić. Dokładnie tak jest z "kursami unijnymi" i ich brakiem skutku.
Podawałem przykłady z kursów, w których brałem udział, dowodzące tego przypuszczenia – o celowej i zaplanowanej ich nieskuteczności.
Prawdziwości zjawiska dowodzą także inne materiały ukazujące się w różnych publikatorach, jak na przykład tekst mówiący o obawach tych firm szkoleniowych , w związku z możliwością wyczerpania się źródełka finansowania unijnego dającego im pretekst do ich szkodliwej działalności;
Rzeczpospolita: "Firmy szkoleniowe boją się wygasania unijnych dotacji".
Etykiety:
bezrobocie,
Ewa Kopacz,
ideologia,
Kaczyński,
Kosiniak-Kamysz,
marnotrawstwo,
minister pracy,
oszustwo,
PIS,
PUP,
Rada Europy,
rynek pracy,
Tusk,
UE,
WUP
Subskrybuj:
Posty (Atom)