Państwo ma swoją strukturę organizacyjną, w tym Rząd, w którym sprawy państwa rozłożone są w kompetencjach poszczególnych resortów, funkcjonujących pod kierownictwem Ministrów tego Rządu. Za wyjątkiem gospodarki morskiej, która „leży”, gdyż oddzielne niegdyś ministerstwo zostało zlikwidowane (zapewne w ramach wykonania jakiejś „dyrektywy” o stopniowej likwidacji wszystkiego, co w Polsce dotyczyło gospodarki morskiej). W konsekwencji więc to, co się dzieje np. w dziedzinie pracy, zatrudnienia i gospodarki – jest efektem pracy (lub zaniechania) Rządu a więc i efektem działania siły politycznej, która ten rząd stworzyła, czyli Platformy Obywatelskiej.
Ukazała się niedawno w mediach ciekawa informacja dotycząca dodatkowych funduszy unijnych przyznanych między innymi województwu Zachodniopomorskiemu na walkę ze zjawiskiem braku miejsc pracy. Potraktujmy to, jako przykładową sytuację dotyczącą przecież całego kraju. Chodzi tu o podział tzw. Krajowej Rezerwy Wykonania za 2010 rok, wynoszącej ponad 230 milionów euro. Jednak sam już sposób przedstawienia tego faktu – nasuwa najgorsze obawy o sensowność, o zasadność tego dofinansowania. Dofinansowanie jest zasadne, bo województwo zachodniopomorskie należy do kilku objętych największym wskaźnikiem bezrobocia, to przecież nie tylko Szczecin, Koszalin i kilka mniejszych miast; to ogromne obszary Pojezierza Drawskiego, Ziemia Lubuska – pozbawione przemysłu obszary zalesione, objęte także terenami parków narodowych, krajobrazowych i rezerwatów. To nie jest przecież jakiś wybryk miejscowej ludności, to wynik, działania Państwa i jego polityki wewnętrznej. Nie ma nic dziwnego w większym braku miejsc zatrudnienia tutaj – niż w Centrum.
Wydawałoby się, że to dobrze, że są dodatkowe środki finansowe i doskonale, że tutaj trafiły, choć akurat wspomniane okoliczności nie miały żadnego wpływu na ich przydział. Niepokoi podejście władz do wydatkowania tych środków, dziwaczna „filozofia” z tym związana. Przyjrzyjmy się dokładniej:
„…Dodatkowe 54 miliony euro to nagroda za to, że na walkę z bezrobociem wydaliśmy już ponad 30 procent przeznaczonych dla województwa pieniędzy. Stawia to zachodniopomorskie na drugiej pozycji w kraju po warmińsko-mazurskim i przed opolskim…”
- cytuję za informacją prasową – wywiadem z Dyrektorem Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Szczecinie.
Walka z bezrobociem polega moim zdaniem nie tyle na sprawnym wydawaniu pieniędzy, tylko na faktycznym zmniejszaniu ilości osób zdolnych do pracy, dla których nie ma stałego i odpowiedniego zatrudnienia. Dla osób pokroju Dyrektora WUP – dla których bezrobocie w jego aspekcie ludzkim jest czymś obcym, abstrakcyjnym i zrozumiałym jedynie poprzez „krzywe lustro” stanowiska i zawodowego aparatu wiedzy akademickiej (w najlepszym przypadku) – jest oczywiste, że skoro sprawnie i szybko zdołał wydać 30% pieniędzy – to należy mu dołożyć jeszcze więcej. Sukces walki z bezrobociem mierzy się dla niego ilością pieniędzy, jakie wydano i tempem tego procesu a nie skutkiem.
„… – To rodzaj premii za efektywność dotychczasowych działań – podkreśla Andrzej Przewoda. (Dyr. WUP Szczecin ) – Zainteresowanie jest tak olbrzymie, ten poziom aplikowania w różnych konkursach i przedsięwzięciach jest wysoki i nie będzie najmniejszego problemu, żeby te środki zagospodarować…”
W to wierzymy, że „nie będzie problemu”; wszak nie ma takiej kwoty, której by się nie dało zmarnować (wydać bez przewidzianego efektu dla ostatecznego odbiorcy).
Cytat ten jasno precyzuje, co Pan Dyrektor uważa za „efektywność”. Mówi o ogromnym zainteresowaniu beneficjentów… czyli autorów projektów, organizatorów różnych działań i inicjatyw – z deklarowanego przez nich założenia mających wpłynąć na zmniejszenie bezrobocia; o zainteresowaniu osób projektujących i realizujących programy finansowane lub dofinansowane ze środków publicznych i przeznaczone dla bezrobotnych, jako tzw. beneficjentów ostatecznych. Osoby te (organizatorzy) nie robią tego jako wolontariusze ani „w czynie społecznym”; zarabiają na tym. Dlaczego mieliby nie być zainteresowani, – jeśli jest bardzo dużo pieniędzy do wydania, a tym samym – dzięki temu i do zarobienia. Organizowanie pomocy dla bezrobotnych np. w formie szkoleń – to nie jest efekt oczekiwany po zaangażowaniu tak wielkich środków – nie to jest celem. Celem jest dopiero i jedynie ten ostateczny efekt w postaci radykalnej poprawy statystyk bezrobocia.
Jednak jest charakterystyczne i znamienne, że nikt ani nie pyta, ani też nie oczekuje informacji o tym ostatecznym efekcie, o skutkach. Ważne jest by był jak największy przepływ pieniądza, bo jeśli jest przepływ – to zawsze coś z tego „skapnie” w postaci wynagrodzeń a bezrobocie… nikogo nie obchodzi prócz samych bezrobotnych, zresztą ono i tak musi przecież być, bo jest narzędziem obowiązującej doktryny ekonomicznej.
„…W ciągu 4 lat ze szkoleń i dofinansowań, za pośrednictwem Wojewódzkiego Urzędu Pracy, skorzystało ponad sto tysięcy mieszkańców i przedsiębiorców województwa zachodniopomorskiego…”
Dobrze. Ale z jakim skutkiem!? Jaki jest skutek – będę z uporem pytał!
Wystarczy wejść na którekolwiek z forów czy portali dotyczących pracy, by znaleźć odpowiedź: setki opinii i skarg podobnych do tej:
„…Jestem kobietą w wieku 53 lata o wyglądzie 40-latki, wyższe + 10 kursów różne branże, mogłabym pracować w szkole, w projektach jako koordynator, trener szkoleniowy itd. Jestem byłą beneficjentką programów unijnych podnoszących i wzmacniających i nadal nie ma chętnego pracodawcy (do zatrudnienia mnie)!!! Po co te raporty, dla kogo; czy zmienią naszą rzeczywistość ? – Zrezygnowana BKJ-„
Więc znowu nie tylko Dyrektor WUP, ale i jego partnerzy na wyższych szczeblach – skuteczność walki z bezrobociem widzą w ilości osób, które skorzystały z dofinansowań. Nie chodzi o korzystanie z dofinansowań a o skutek, jaki miał zostać osiągnięty a którego nie ma, w każdym razie nie w tym stopniu, jaki wynikałby z wymienianych tu kwot. Oni po prostu odpowiadają i rozliczają się z tego by wydać przewidziane do wydania pieniądze, by nie narazić się na zarzut, że „pieniądze były do dyspozycji a nie zostały wykorzystane”.
Skutek jest następujący: obecnie w naszym województwie jest ponad 110 tysięcy osób bez pracy a stopa bezrobocia wynosi ponad 16%. Niestety nie wiemy i nie dowiemy się tak łatwo, czy liczby te dotyczą tylko ilości osób zarejestrowanych w Urzędach Pracy, czy różnicy liczby osób w wieku produkcyjnym – a liczby osób zatrudnionych na umowy o pracę, wg danych statystycznych. A jest to różnica zasadnicza, bo wiele osób niemających pracy – nie ma także uprawnień do uzyskania statusu osoby bezrobotnej, co uniemożliwia zarejestrowanie. Być może nowe dane statystyczne z opracowywanego właśnie spisu powszechnego dadzą jednoznaczną i aktualną informację.
Dalej Pan Dyrektor WUP stwierdza:
„… – Dodatkowe pieniądze to szansa na wielu następnych osób bezrobotnych – mówi dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy Andrzej Przewoda…”
Nie „… na wielu następnych” a chyba „… dla wielu…”? Chyba, że to nie jest przejęzyczenie i „wielu następnych bezrobotnych” zostało już zaplanowanych, wkalkulowanych w ten „biznes” i muszą oni się znaleźć by swoim istnieniem usprawiedliwić przepływ pieniądza, w tym i ten „strumyczek”, który płynie do autorów i realizatorów projektów z dofinansowaniem z EFS.
„… – To są działania samorządu w zakresie programów rozwojowych w szkołach, to jest wsparcie dla przedsiębiorców. Z całą pewnością nie będzie tak, że te pieniądze zostaną skierowane tylko na szkolenia…”
Niestety obawiam się, że dalej poruszamy się w sferze abstrakcji i absurdu.
Programy w szkołach? Uczniowie nie są bezrobotni… jeszcze. Czyżby planowanie bezrobocia dotykało już uczniów?
W ramach prewencji bezrobocia – dla absolwentów podstawówek można zrobić opracowania i informację o przewidywaniach dotyczących przyszłego zapotrzebowania na fachowców w różnych specjalnościach, nakłaniać młodzież do zainteresowania się zawodami deficytowymi a nie nadwyżkowymi. Zgoda. Powinno to być elementem przygotowania każdego człowieka do życia w „gospodarce rynkowej”. Walka z bezrobociem powinna polegać nie tylko na działaniach wobec obecnie istniejących bezrobotnych, ale i jednocześnie na zapobieganiu by nie pojawiali się nowi. Młodzi ludzie powinni już teraz, przed wyborem przyszłego zawodu mieć informacje „jak to działa”, jakie są przewidywania co do rozwoju poszczególnych branż gospodarki itp. To jest po prostu w interesie Państwa, by jak najmniej było problemów, nietrafionych decyzji życiowych. Tylko dlaczego na ten cel miałyby być przeznaczane środki potrzebne na przekwalifikowania ludzi będących dziś w wieku produkcyjnym a niemających zatrudnienia.
Szkoła, proces dydaktyczny – ma inne źródła finansowania.
Dziecko i tak nie uwierzy w "bajeczki" teoretyczne opowiadane mu w szkole przez kogoś kto sam nigdy nie był bezrobotny, gdy po powrocie do domu spotka się ze swoim bezrobotnym ojcem… Bo jego ojciec nie miał w szkole takich porad, jakiś zawód jednak musiał wybrać i wybrał, został zwolniony z pracy, gdy nagle zmieniły się standardy wymagań i oczekiwań na jego stanowisku pracy, gdy nagle władza zmieniła swoje zachowanie i zaprzestała kierować gospodarką a on nie mógł nowych wymogów spełnić natychmiast. Może jednak pieniądze te powinny być mądrze i skutecznie użyte najpierw w celu pomocy w powrocie ojca czy matki ucznia do tej lub przygotowaniu do innej pracy ?
Powyższy wywiad pochodzi sprzed kilku miesięcy a decyzja o podziale dodatkowych funduszy na województwa – z połowy stycznia br. Jest już połowa września, a nie ma żadnych informacji ani objawów, by pieniądze to zostały rozdysponowane i zaangażowane do działania a powiatach czy gminach. A tymczasem Rząd pod koniec ubiegłego roku obciął budżety Urzędów Pracy o 70% w stosunku do 2010 roku. Powiatowy Urząd Pracy w Szczecinie praktycznie od połowy roku nie posiada funduszy na nic prócz zasiłków. Prowadzony jest nabór na dwa kursy zawodowe dla… łącznie 30 osób spośród ogromnej liczby zarejestrowanych.
Traktuję to, co powyżej jedynie, jako pewien sygnał, zwracający uwagę na szerszy problem; jak wygląda w szerszym kontekście stosunek Władzy do pieniędzy z Unii, może raczej nawet do pieniędzy w ogóle. To kontynuacja rozważań, jakie już przedstawiłem w sprawie ideologii władzy – wywodzącej się z Platformy Obywatelskiej.
Moim zdaniem jest to sprawa ideologii więc wymaga oddzielnego omówienia.