BLOG PAWŁA ANTONIEGO BARANOWSKIEGO O PRZYCZYNACH I SKUTKACH BEZROBOCIA W CZASIE RZĄDÓW PO (TUSKA), ORAZ INNYCH WAŻNYCH SPRAWACH W OKRESIE 2011 - 2016
MOTTO: UCZCIWY CZŁOWIEK NIE MOŻE DZIŚ MILCZEĆ A MILCZĄCY CZŁOWIEK NIE JEST DZIŚ UCZCIWY.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podatek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podatek. Pokaż wszystkie posty

29/09/2013

Nie zasiłek a odszkodowanie za brak zatrudnienia !

Ustawa „o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy” jest podstawą programową działania powiatowych (miejskich) urzędów pracy.

Uważa się dość powszechnie, że urzędy te są powołane do „walki z bezrobociem” a więc ich działalność ma to bezrobocie zmniejszyć. Nic bardziej mylnego.
Już pierwsze zdanie tejże ustawy stwierdza, że dotyczy ona zadań państwa w zakresie promocji zatrudnienia, łagodzenia skutków bezrobocia oraz aktywizacji zawodowej. To bardzo ważne przede wszystkim dlatego, że jest tam przyznanie wprost, iż w ogóle państwo ma jakieś zadania związane z tym problemem; jest to ważne gdyż wiele osób taki obowiązek państwa dziś neguje a czyni tak z pobudek ideowych lub dla usprawiedliwienia bezczynności.

Nota bene – obowiązek ten ma podstawy konstytucyjne, jest określony w Konstytucji a wspomniana ustawa jedynie to potwierdza oraz bardziej szczegółowo konkretyzuje. Żadne „niewidzialne ręce”, żadna „samoregulacja”; po prostu obowiązek aktywnego działania w konkretnym kierunku. Konstytucja w sposób oczywisty stanowi bezdyskusyjne, obligatoryjne obowiązki państwa, lecz władza wykonawcza jaką jest dziś rząd chłopów i milionerów zupełnie się tym nie przejmuje.

Oczekiwanie więc, że minister pracy swoimi działaniami zmniejszy czy zlikwiduje bezrobocie jest bezsensowne, bo bezrobocie wynika z zasadniczych błędów zarządzania gospodarką w latach dziewięćdziesiątych oraz w pierwszych latach obecnego wieku, z okresu „błędów i wypaczeń” postsolidarnościowej, złodziejskiej „prywatyzacji”, z późniejszego ideologicznego założenia nieingerencji w gospodarkę czyli uchylania się od zarządzania nią, podporządkowania wielu dziedzin gospodarki obcemu kapitałowi działającemu w kierunku służenia swojej, rodzimej gospodarce a nie Polsce. Dodatkowym elementem zewnętrznym jest tu tzw. kryzys gospodarczy Unii Europejskiej jako reperkusje światowych zawirowań powstałych na bazie tzw. kreatywnej księgowości.
Bezrobocie jest związane z drastycznym niedoborem miejsc pracy oraz jednocześnie niedostosowaniem dawnych kwalifikacji pracowników poszukujących zatrudnienia do potrzeb formułowanych przez obecnych pracodawców. Minister pracy ilości miejsc pracy jednak nie zwiększy a inni ministrowie robić tego nie mają zamiaru.

Ponieważ powstał stały i trwały niedobór miejsc pracy, musiała zostać wyłoniona grupa ludzi w wieku produkcyjnym, którzy przestaną być zatrudniani. Dla usprawiedliwienia tego wykonano wielki wysiłek stworzenia skomplikowanej i rozbudowanej, normalnie całkowicie zbędnej, czasem wręcz absurdalnej, idiotycznej procedury „rekrutacji”, odgradzającej „szklaną ścianą” pracodawców od ludzi poszukujących zatrudnienia.

W ten sposób stworzono sytuację całkowitej uznaniowości po stronie pracodawców, wybierających sobie kandydatów do pracy jak rodzynki z ciasta, robiących z poszukujących pracy – petentów pozbawionych jakichkolwiek praw prócz proszenia, przymilania się, rezygnowania z kolejnych własnych oczekiwań, warujących jak pieski pod urzędami pracy na jakikolwiek „kąsek” w postaci choć doraźnej pracy dającej choć minimalne wynagrodzenie.
W ten sposób powstała także i grupa osób całkowicie wykluczonych z tak zwanego nie wiedzieć czemu „rynku pracy” – na przykład osób w wieku produkcyjnym mających już około pięćdziesięciu i więcej lat. Ktoś uznał najwyraźniej, że osoby te, posiadające przeważnie rodziny (pracujące, wykształcone dzieci) przy braku pracy a więc własnych dochodów siłą rzeczy przejdą niejako na utrzymanie właśnie tych rodzin, co zwolni państwo od interesowania się ich losem.
Oczywiście stanowi to coś w rodzaju skandalicznego, pozaprawnego, nielegalnego, dodatkowego „podatku” dla obywateli, ale ta władza nie ma zwyczaju przejmować się Konstytucją jako ustawą nadrzędną (zasadniczą) powstałą wcześniej i obowiązującą, czy prawem wykonawczym, nawet tym przez siebie stanowionym.

Szacuje się, że w przypadku nieco ponad połowy osób zaliczanych do tej grupy wiekowej rzeczywiście się tak stało, osoby te stały się trwale nieaktywne zawodowo, całkowicie zaprzestając już poszukiwania pracy zarobkowej, przejmując jakieś role w rodzinach i pozostając na ich utrzymaniu. Pozostali nadal próbują zdobyć zatrudnienie, staczając się stopniowo coraz bliżej bezdomności i przysłowiowego śmietnika.
Trzeba pamiętać i stale powtarzać, że powodem tego jest systemowa odmowa zatrudnienia, bez podania jakichkolwiek racjonalnych powodów. Osoby te w znakomitej większości pozbawione są zasiłku dla osób bezrobotnych lub nigdy go nie otrzymywały; zasiłek otrzymuje przez okres do 6 miesięcy średnio 15 na 100 osób zarejestrowanych jako bezrobotne. Nie można więc mówić tu o „pomocy bezrobotnym” – bo ludzie ci chcą i mogą pracować tak, by zdobyć samodzielnie podstawowe środki do życia. W tym kraju proponowanie pomocy najczęściej jest odbierane negatywnie.

Odsyłanie tych osób do ośrodków pomocy społecznej także jest szczytem podłości, gdyż nie są to osoby należące do grona stałych klientów tego rodzaju instytucji, ubliżające jest dla nich stawianie ich na równi z cwaniakami, alkoholikami czy oszustami traktującymi pomoc społeczną jak wygodną dla nich alternatywę dla pracy zarobkowej. Ludzie ci przeważnie sami unikają wszelkich kontaktów z ośrodkami pomocy społecznej jako skrajnie ubliżającej godności ludzkiej, odzierającej z szacunku do samego siebie, wszelkiej intymności, prywatności itp.

Tak zwana pomoc społeczna jest sama w sobie skrajna patologią, wymagającą poważnego i kompleksowego zreformowania.


Dlatego w przypadku osób z grupy zwanej „50 +” nadal poszukujących zatrudnienia, nie wystarczy domagać się dla nich zasiłku czy zapomóg. 

Osoby te moim zdaniem powinny otrzymywać od państwa

ODSZKODOWANIE ZA BRAK ZATRUDNIENIA!


Odszkodowanie od Państwa, albo finansowane przez pracodawców z ich składek, w wysokości minimalnej ustawowo określonej płacy.

24/03/2013

Fikcyjny bezrobotny – oszust czy ofiara oszusta?

Problem „fikcyjnych bezrobotnych”, a może należałoby powiedzieć wprost: oszustów wyłudzających nienależne świadczenia – wiąże się bezpośrednio z istnieniem i funkcjonowaniem a nawet rozrostem tak zwanej „szarej strefy” czyli zatrudnienia całkowicie nielegalnego.
Chodzi o osoby zgłaszające się do urzędów pracy i rejestrowane jako, bezrobotne na podstawie składanych fałszywych oświadczeń o swoim stanie – związanych z wymogami definicji osoby bezrobotnej.
Z punktu widzenia formalnego – są to osoby bezrobotne pozostające w ewidencji urzędu jako oczekujące pomocy w uzyskaniu zatrudnienia.
W rzeczywistości to osoby pracujące zarobkowo, tyle że w sposób całkowicie nielegalny.
Pisząc o legalności mam oczywiście na myśli standardowe obowiązki przedsiębiorcy zatrudniającego pracownika, dotyczące zgłoszenia tego do ZUS wraz z odprowadzaniem właściwych składek ubezpieczenia, do właściwego urzędu podatkowego wraz z odprowadzaniem za pracownika właściwych zaliczek na jego podatek dochodowy, ewentualnego zgłoszenia do PIP itp.
Spośród świadczeń związanych z pracą najbardziej istotna z punktu widzenia praktycznego jest składka do NFZ na ubezpieczenie zdrowotne, której zapłacenie daje prawo do korzystania ze "kontraktowej" służby zdrowia, np. lekarza rodzinnego, oraz refundacji na niektóre leki i usługi. Tu właśnie jest przyczyna rejestrowania się w urzędzie pracy pomimo świadomości niespełniania w rzeczywistości podstawowych wymogów definicji bezrobotnego; uzyskanie statusu osoby bezrobotnej powoduje automatyczne objęcie ubezpieczeniem zdrowotnym. Rejestracja taka następuje w wyniku złożenia oświadczenia niezgodnego z prawdą lub w wyniku zatajenia zmiany jaka nastąpiła już po zarejestrowaniu. Niewątpliwie jest to oszustwo, wyłudzenie nienależnych świadczeń. W ten sposób osoba taka ma pracę zarobkową a w niej stosunkowo wysokie wynagrodzenie, bo nie obciążone żadnymi odliczeniami, także nie opodatkowane i ma ubezpieczenie zdrowotne płacone nie przez pracodawcę a fundowane przez skarb państwa.
Niestety nie wiadomo, jaki jest zakres ilościowy tego zjawiska, tak przynajmniej twierdzą urzędy pracy a za nimi ministerstwo. Minister Władysław Kosiniak Kamysz wyznał niedawno w blogu Kancelarii Prezesa, że z pobieżnych analiz (a na czym opartych i z jaką metodologią?) dokonanych przez ministerstwo wynika, jakoby tych „fałszywych” bezrobotnych mogło być nawet 60% liczby wszystkich zarejestrowanych. Jeśli tak, to świadczy to o upadku całego systemu.
Skoro politycy domagając się władzy obiecywali społeczeństwu oparcie procedur załatwiania różnych spraw na oświadczeniach samych zainteresowanych z domniemaniem ich prawdziwości – to jest tego skutek.
W myśl ustawy i promocji zatrudnienia, Art. 119 ust. 2 – „Bezrobotny, który podjął zatrudnienie, inną pracę zarobkową lub działalność gospodarczą bez powiadomienia o tym właściwego powiatowego urzędu pracy, podlega karze grzywny nie niższej niż 500 zł”. Dużo wyższa ona też praktycznie nie może być. Ryzyko wykrycia oszustwa jest obecnie jeszcze niewielkie, może więc to poczucie bezkarności napędza ten proceder?
Mamy tu cały ciąg wzajemnych zależności różnych spraw. Oczywiście źródłem wszystkiego jest aspołeczna i anarchizująca ideologia Platformy Obywatelskiej. Istotne w tym przypadku jest gremialne przyzwolenie na bogacenie się i zarabianie przez przedsiębiorców „za wszelką cenę”, czyli pewna odmiana „róbta co chceta”. Stąd wszelkie metody zmniejszania kosztów, w swoistej mitomanii zrzucane na „kryzys” a w rzeczywistości służące wyłącznie MAKSYMALIZACJI WŁASNEGO ZYSKU NETTO i to za wszelką cenę.
W tej pogoni za „szmalem” pracodawcy domagają się wszelkiej swobody, idącej jednak w odwrotnym niż oczekiwany kierunku, cięcia kosztów – zamiast maksymalizacji przychodów. Ta „swoboda” – na pograniczu anarchii i bezprawia, korzystająca z nieformalnej ochrony politycznej, wyraża się w absurdalnych oczekiwaniach wobec pracownika, skandalicznym rozdźwięku pomiędzy wymaganiami a płacą, kompletnym bimbaniem sobie przedsiębiorców z prawa, w tym z prawa pracy, samowolą, sobiepaństwem i ciągłym narzekaniem na „wysokie koszty”. Pracodawcy poszukując pracowników publikują całkowicie bezprawne, łamiące prawo oferty zatrudnienia. Prywatne portale ogłoszeniowe przyjmują je do publikacji z zastrzeżeniem wyłącznej odpowiedzialności nadawcy (autora), jednak Urzędy Pracy tego robić nie mogą, gdyż bezpośrednio zabrania tego przedmiotowa ustawa, Art. 36, ust. 5e i 5f. Po prostu – Urzędy Pracy nie mogą przyjmować od pracodawców ofert zatrudnienia jawnie sprzecznych z wymogami ustawy Kodeks Pracy. A takich ofert jest większość, bo jak wspominałem – jest na to przyzwolenie polityczne. Dlatego Urzędy mają do dyspozycji zazwyczaj bardzo niewiele ofert.
Urząd ograniczany jest w przyznawaniu zasiłku dla bezrobotnych bardzo rygorystycznymi warunkami określonymi w ustawie. Dlatego statystycznie jedynie ok. 16% osób zarejestrowanych otrzymuje prawo do takiego zasiłku, najczęściej na 6 miesięcy, w niektórych przypadkach do 12 miesięcy. Statystyczny okres poszukiwania zatrudnienia wynosi obecnie ok. 20 miesięcy. W związku z tym bardzo trudno jest znaleźć ofertę pracy w Urzędzie Pracy, jeszcze trudniej jest otrzymać zasiłek dla bezrobotnych. Status osoby bezrobotnej wymaga spełnienia warunku nieuzyskiwania dochodów w postaci wynagrodzeń wyższych niż połowa najniższej ustawowo określonej płacy, co obecnie wynosi 600 zł brutto a za tyle nie da się utrzymać w gotowości do podjęcia pracy zawodowej.

Trudno się dziwić, że niektóre osoby, szczególnie mające na utrzymaniu dzieci, decydują się gdy mają okazję, na podjęcie takiej pracy nielegalnej, w której zyskują możliwość doraźnego utrzymania się, ale tracą możliwość składania na własną emeryturę, możliwość uzyskania zasiłku chorobowego itp. Można więc tu się zastanawiać i sprzeczać, czy osoby te są oszustami, czy też ofiarami antyspołecznego systemu. A może po prostu – i to, i to…
Osoba bezrobotna ma określone w ustawie obowiązki wobec urzędu pracy i są one niezależne od faktu otrzymywania bądź nieotrzymywania zasiłku dla bezrobotnych.
Przede wszystkim status osoby bezrobotnej jest ustalany drogą decyzji administracyjnej w czasie rejestracji a następnie przedłużany podczas kolejnych, obowiązkowych wizyt w z góry wyznaczonym terminie. Jeśli dana osoba do ustalonego terminu obowiązkowego stawienie się u pośrednika pracy nie znalazła zatrudnienia a urząd pracy także nie posiada dla niej propozycji odpowiedniej pracy – status osoby bezrobotnej jest przedłużany do czasu kolejnej obowiązkowej wizyty lub do chwili zatrudnienia, jeśli nastąpi ono wcześniej.
Konieczność stawiania się w urzędzie pracy w wyznaczonych terminach celem przyjęcia ofert pracy jest istotnym utrudnieniem dla tych nielegalnie pracujących, bo wymusza zwalnianie się z pracy, dojazd do siedziby urzędu z sąsiednich gmin itp. Urzędy Pracy twierdząc że wielu zarejestrowanych nie jest bezrobotnymi – powołuje się na liczne przypadki odmowy przyjęcia oferty zatrudnienia przedstawionej bezrobotnemu podczas takiej obowiązkowej wizyty. W wyjątkowych przypadkach odmowa może być uzasadniona, bo na przykład oferta nie dotyczy wymogu pracy „odpowiedniej” jak to definiuje ustawa, ale można przyjąć, że w większości przypadków to wykręt takich właśnie oszustów, którzy chcą zachować prawo do ubezpieczenia zdrowotnego na koszt społeczeństwa, ale nie są przecież w stanie przyjąć drugiej pełnoetatowej pracy i to gorzej płatnej.
Tyle, że to nie jest przecież żaden problem dla urzędów, bo ustawa daje w tym przypadku możność pozbycia się takiej nieuczciwej osoby z rejestru bezrobotnych na pewien czas a w konsekwencji na zawsze.

Chodzi mi o Art. 33 przedmiotowej ustawy, którego fragment zacytuję:

1. Powiatowe urzędy pracy rejestrują bezrobotnych i poszukujących pracy oraz prowadzą rejestr tych osób.
2. Rejestracja bezrobotnych i poszukujących pracy następuje po przedstawieniu przez te osoby dokumentów niezbędnych do ustalenia ich statusu i uprawnień.
3. Bezrobotny ma obowiązek zgłaszania się do właściwego powiatowego urzędu pracy w wyznaczonym przez urząd terminie w celu przyjęcia propozycji odpowiedniej pracy lub innej formy pomocy proponowanej przez urząd lub w innym celu wynikającym z ustawy i określonym przez urząd pracy, w tym potwierdzenia gotowości do podjęcia pracy. W przypadku bezrobotnego będącego dłużnikiem alimentacyjnym, w rozumieniu przepisów o pomocy osobom uprawnionym do alimentów, wyznaczony termin nie może być dłuższy niż 90 dni.
4. Starosta, z zastrzeżeniem art. 75 ust. 3, pozbawia statusu bezrobotnego, który:
(…)
3) odmówił bez uzasadnionej przyczyny przyjęcia propozycji odpowiedniej pracy lub innej formy pomocy określonej w ustawie lub poddania się badaniom lekarskim lub psychologicznym, mającym na celu ustalenie zdolności do pracy lub udziału w innej formie pomocy określonej w ustawie; pozbawienie statusu bezrobotnego następuje od dnia odmowy na okres:
a) 120 dni w przypadku pierwszej odmowy,
b) 180 dni w przypadku drugiej odmowy,
c) 270 dni w przypadku trzeciej i każdej kolejnej odmowy;
4) nie stawił się w powiatowym urzędzie pracy w wyznaczonym terminie i nie powiadomił w okresie do 7 dni o uzasadnionej przyczynie tego niestawiennictwa; pozbawienie statusu bezrobotnego następuje od dnia niestawienia się w powiatowym urzędzie pracy odpowiednio na okres wskazany w pkt 3, w zależności od liczby niestawiennictw;(…) 


Nie widzę więc tu zgłaszanego przez urzędy problemu: bezrobotny bez wystarczającego uzasadnienia odmawia przyjęcia oferty pracy, więc zgodnie z ustawą jest automatycznie wykreślany z rejestru bezrobotnych na 4, 6, lub 9 miesięcy… Chodzi o to, że władza musi zdobyć rzetelną wiedzę, ilu w rzeczywistości miejsc pracy brakuje i mniej więcej jakich; aby taką wiedzę zdobyć trzeba uporządkować bałagan jaki powstał w tej sprawie.

Urzędy Pracy nie mają zastępować Pomocy Społecznej.
Z drugiej strony nielegalne zatrudnienie choć rozładowuje jednak praktycznie nieco problem bezrobocia, jest zjawiskiem bardzo szkodliwym dla całej gospodarki i całego społeczeństwa. Cóż z tego, że ktoś zostanie pozbawiony możliwości nielegalnego zarabiania na życie, gdy urzędy pracy nie mają mu do zaoferowania ani zasiłku, ani zatrudnienia z powodów o których już wspominałem. Z punktu finansowego nic to nie zmienia: składki ZUS nadal nie wpływają, podatek też nie, składkę na NFZ nadal finansuje skarb państwa… biedny człowiek domaga się zapomóg i zasiłków z pomocy społecznej, bo chce żyć, a tych nie dostanie w wysokości takiej jak mu to gwarantowała jego nielegalna płaca…
Obawiam się, że tu nie wystarczy jakaś nowelizacja ustawy przygotowywana przez ministra pracy, jakieś profilowanie bezrobotnych i inne zmiany kosmetyczne. Powinien się zmienić cały system a – by to było możliwe – musi się zmienić ideologia polityczna władzy.

Odwiedziny: